| Serial: | The Next Generation | | Tytuł: | Birthright (II) | |   | | Numer sezonu: | 6 | | Numer odcinka: | 17 | | Numer produkcyjny: | 243 | | Data premiery w USA: | 14-03-1993 | | Data gwiezdna: | 46579.2 | |   | | Reżyseria: | Dan Curry | | Scenariusz: | Rene Echevarria | | Muzyka: | Jay Chattaway | |   | | Ocena odcinka: | 6.5 | | Liczba oceniających: | 120 | | Oceń w skali 1 - 10: | |
|
|
OpisUwięziony w społeczeństwie pokojowych Klingonów i Romulan, Worf ryzykuje życiem, aby pokazać młodym Klingonom ich zgubioną tradycję i inspiruje ich do kierowania się honorem.
Recenzja Muszę przyznać, że rozczarował mnie ten odcinek. Spodziewałem się dalszych występów doktora Bashira, może innych członków załogi Deep Space Nine, a przede wszystkim kontynuacji ciekawszego moim zdaniem wątku z pierwszej części – wątku Daty i jego snów. Jednak zamiast tego mieliśmy przez prawie cały czas Worfa łażącego po obozie, opowiadającego jacy to Klingoni są honorowi, pokazującego jakieś klingońskie tai-chi, uczącego innych Klingonów do czego służą ich narzędzia czy w końcu śpiewającego z nimi pieśni. A potem Worfa koniecznie, ale to koniecznie chcącego umrzeć bo tak każe honor. Wszystko to wiało nudą i większość kolejnych scen była bardzo podobna do poprzednich.
Wiadomo było, że jego próby pokazania innym co to znaczy być prawdziwym Klingonem skończą się sukcesem. Wiadomo było, że reszta przejdzie na jego stronę. Rozumiem, że te klingońskie gadaniny o honorze są typowe dla Star Treka (no nie licząc oryginalnego serialu) i nawet w odpowiednich okolicznościach miło się tego słucha, ale nie tyle razy w ciągu jednego odcinka!
Rozumiem, o co chodziło autorom – Worf pomagający swoim "braciom" wyrwać się z mentalnej niewoli Romulan, ujrzeć ich prawdziwą naturę i zrozumieć, że można żyć inaczej. Po drugiej stronie Romulanin pokazujący mu, że te dwa gatunki mogą żyć w pokoju, a więc zachęcający do odrzucenia stereotypów. Ale Worf z tym swoim klingońskim honorem i tak wie lepiej. Choć muszę przyznać, że w końcu przekonał się do tej pół-Romulanki, pół-Klingonki. A właśnie – niestety oszczędzono nam obejrzenia jak zakończył się ich związek – chociaż jakieś pożegnanie, parę słów przed odejściem, a tu nic...
Niestety – wykonanie kiepskie, można było chyba ten pomysł – sam w sobie niezły, do tego z przesłaniem – zrealizować lepiej. Całość była dość przewidywalna i na tyle nudna. że chwilami z niecierpliwością zerkałem na zegar patrząc ile czasu zostało do końca.
Ocena 3/10
Dreamweb
|