Znów coś, co wprowadził Horizon bazując na ENT...
Popatrzmy: kiedy poznajemy Romulan w TOS są tajemniczymi (i o tajemniczość dbającymi) izolacjonistami, których stosunek do UFP godzi się - w najlepszym wypadku - nazwać nieufnym. To samo, nawet pogłębione, mamy potem w TNG. Oczywiście, zdarzają się wyjątki od tej zasady (oryginalny Romulan Commander grany przez Lenarda, admirał Jarok), ale są to wyjątki właśnie. Ogólnie RSE pokazuje jednak - mało sympatyczną - twarz Tomalaka.
Potem - w konsekwencji pojawienia się Dominium (i znanych działań Garaka z Sisko) następuje federacyjno-romulańskie zbliżenie (które jednak nie dokonuje się bez ofiar, czego doświadczył na własnej skórze senator Vreenak). Potem - mimo interludium w postaci puczu Shinzona - zbliżenie to, jak sugerują "Countdown" i HF pogłębia się nawet, czyniąc Imperium protektoratem UFP wręcz. I tu następuje tragedia, wybuch supernowej Hobus.
Teraz wkracza HORizon z ENTkiem. Jaki obraz się z nich wyłania? Że - jeśli uznajemy wszystkie przedabramsowskie Treki za umieszczone (zasadniczo) w jednej linii czasu - wrogość federacyjno-romulańska, której narastanie widzimy w końcówce ENT, a rozkwit w HOR, i która zaowocowała izolacjonizmem znanym z TOS&TNG w dalszej konsekwencji, była (podobnie jak przyspieszony rozwój Suliban) pochodną manipulacji Daekona, powszechnie znanego jako "Future Guy", kolejnego mściciela w stylu Nero. Daekon był w stanie popchnąć rodaków do wojny z rodzącą się Federacją i dać im trochę futurystycznych zabawek, jak się zdaje (można przypuszczać, że technologia
drone shipów, a może i słynny Kamuflaż używany już w XXII wieku, choć w XXIII wspominany był przez Spocka jako kwestia hipotez, to były prezenty od niego), nie był jednak w stanie spowodować zapobieżenia Hobus Incident najwidoczniej.
Tu pojawiają się pytania... Po pierwsze - na ile ta pętla czasowa jest domknięta, na ile zaś mamy do czynienia z nadpisaniem historii lub wręcz stworzeniem wszechświata alternatywnego (jak to się odbyło w wypadku Nero, prekursora Daekona) - kłania się to co napisałem o Spocku i technologii maskowania (Spock czegoś nie wiedział, czy jest to dowód zmiany historii?). (Za czym idzie też pytanie poboczne: co było "najpierw" - wrogość czy Hobus? Tzn. czy stosunki federacyjno-romulańskie rozwijały się skrajnie źle od początku i "Balance of Terror" to jest pierwotny przebieg wydarzeń, czy też cała ta wrogość - w takim kształcie i stężeniu - to efekt machinacji Future Guy'a?)
Po drugie - skoro Daekon poinformował rodaków co i jak - czemu poświęcili wieki na kultywowanie niechęci wobec Fedków raczej, niż na myślenie co zrobić z gwiazdą Hobus... i co spowodowało, że lęk przed Dominium (fakt, wspomożony brudnymi sztuczkami Sisko i zbrodniami Garaka) okazał się na tyle silny, że spowodował zmianę kursu? Przecież w świetle tego Romki powinny raczej zaproponować Zmiennym sojusz. Dziwne by życie jednego senatora i jego świty przeważyło nad - znaną od wieków - zapowiedzą zagłady...
Pytanie za tym idzie kolejne - czy mamy tu do czynienia z jakimiś mechanizmami samonaprawczymi Wszechświata, które powodują, że nie da się zbyt mocno zmienić biegu historii (tylko jeśli takowe istnieją, gdzie się podziały, gdy Annorax na potęgę
brykał?

)? Czy też był to tragiczny zbieg okoliczności - w którymś z romulańskich zamachów stanu przepadły informacje od Daekona i wrogość wobec UFP uznano za bezpodstawną? Tylko kiedy to mogło nastąpić? W czasach późnego TNG, lat parę przed śmiercią Vreenaka? W trakcie shinzonowego
coup d'état dopiero? (W czasie wojennej zawieruchy raczej nie, bo zarówno wojna z Dominium, jak i późniejsze - HFowskie - z Tholianami, maszynowymi Grey i Archeinami samego Romulusa raczej omijały... Chyba, że jeszcze w XXII wieku wyginęli na wojnie - i w wewnętrznych przepychankach - wszyscy mający informacje z przyszłości, a niechęć siłą bezwładu trwała..) A może romulańskie elity tak popsuła izolacjonistyczna polityka, że nie były w stanie nic z tym, co nadciągało, zrobić?
Albo warunkiem sojuszu z UFP było to, że Fedki rozwiążą sprawę wiadomej gwiazdy za Romulan (co skończyło się, jak się skończyło domykając pętlę)? Co prawda FED1 - z rodzinki HF - sugeruje, że federacyjna prezydent Vindenpawl wyszantażowała ostateczne umocnienie sojuszu na romulańskiej praetor Yeshvie, ale czy Yeshva poświęciłaby losy Imperium dla osobistej kariery? To wydaje się skrajnie nieprawdopodobne... Z drugiej strony Vindenpawl zdolna by była, jak się zdaje, do celowego pozorowania pomocy dla Romulan w sprawie supernowej, tak, by w efekcie żadnej pomocy nie było*.
* Tym bardziej, że ciągoty do zastosowania taktyki
"Let them die!" potrafił przejawiać nawet, znacznie szlachetniejszy od niej, która karierę po trupach (dosłownie) robiła (jak McCabe podejrzewał), Kirk:
http://www.youtube.com/watch?v=Swvf3w6hcY4Namieszali strasznie... Jak proponujecie to uporządkować?
ps. Nie przejmujcie się jeśli nie znacie przywoływanych tu produkcji spod znaku HF, przez-chwilę-kanonicznego komiksu "Countdown", ani Horizona (do oglądania którego wszakoż gorrąco zachęcam). By mieć orientację
w temacie wystarczy bowiem przyjąć do wiadomości, że - wedle HOR - Future Guy był Romulaninem z przyszłości, który szukając zemsty za Hobus Incident i sposobu zapobieżenia temuż, pchnął rodaków ku wojnie z Ziemią, ujawniając przy tym ich XXII-wiecznemu dowództwu to i owo (co, zresztą, już powyżej napisałem

). Kraft nie wprowadził tym - trzeba dodać - nic, czego by fan-hipotezy od lat nie sugerowały. Reszta koniecznych danych to czysty kanon.