Hmm, powiem ci, peyo, ze to (niestety?) normalne, ze gra nie ma wbudowanej ligi, czy wbudowanych zasad. Zdecydowana mniejszosc gier MP posiada w sobie jakis ranking graczy, a nie znam takiej, ktora do przyjemnej gry nie wymagalaby jakichs umownych zasad.
Wszedzie sa jakies komendy i jakies opcje (np. w BC no shuttles, w grach FPP force respawn time i tak dalej) umozliwiajace zdefiniowanie/wymuszenie wielu rzeczy, ale w gestii graczy (lub organizatorow) lezy zorganizowanie turnieju i ustalenie, ktore z tych opcji maja miec jakie wartosci. Wiele gier umozliwia forsowanie tych wartosci przes serwer (a wiec nie da sie "nie dotrzymac umowy"), a gdy ktos mimo to nie stosuje sie do tych zasad - wylatuje z turnieju.
Turnieje/ligi zawsze byly rzecza w duzym stopniu oderwana od gry, ktora jest im przypisana. Czy Pilka Nozna definiuje cos takiego jak system rozgrywania ligi? Nie. To, czy jest to tryb kazda druzyna z kazda, czy "playoffy" (tj. tryb turniejowy) zalezy tylko od organizatorow. Kazdy moze sobie to zrobic jak chce

. I wg takich zasad rownie dobrze moznaby rozegrac lige koszykowki, czy hokeja (choc naturalnie zmieniaja sie definicje MVP i tak dalej).
Wy, z tego co widze, macie jakies klimaty zblizone do RPGow, tj. w grze wyglada to dosc powaznie i formalnie. Wojny, stopnie, hierarchie, zaprzyjaznione/zwasnione klany... W innych grach tego nie ma - tzn. w BC jako takim tez tego nie ma, to wy sobie to wprowadziliscie. To jest wlasnie wolnosc. Jednym bardziej bedzie odpowiadal taki klimat, innym - cos ala eskadry lotnicze z amerykanskich filmow, czyli luz & rock n roll. Jeszcze innym w ogole nie bedzie sie chcialo myslec nad klimatem

.
Z mojego punktu widzenia, czyli goscia, ktory w BC gral doslownie kilka rezy i to w singla (czytaj: kompletnego nuba), a zarazem jakiegos tam trekkera, rowniez fajnie by bylo rozgrywac historyczne bitwy z Treka, w trybie cooperative. Bardzo lubie ten tryb w space simach i w ogole w grach, w ktorych... nie jestem zbyt dobry.
Bo zauwaz jedna rzecz. Gra to nie jest trekowa rzeczywistosc. Czlowiek w grze (tak skomplikowanej) zawsze bedzie lepszy niz komputer. Szczegolnie ze w BC np. celowanie jest w bardzo duzym stopniu i tak zautomatyzowane, wiec AI nie moze nadrabiac aimem (ktory najlatwiej jest zaprogramowac). Peyo... powiedz mi, na 100 meczy przeciwko komputerowi, ktory lecialby takim samym statkiem jak ty, ile razy bys przegral? 1v1? Nie za duzo, prawda?
Jaki ma sens walka porownywalnych wielkoscia flotylli okretow (tak jak to widzimy w ST), gdy jedna strona - zywi gracze - jest tak potezna, ze lecac promem moze zniszczyc warbirda przeciwnikow? Komputer nie pozostanie w martwej strefie, komputer nie zna zadnych sztuczek - on tylko odpowiada ogniem i stara sie zmaksymalizowac pole ostrzalu, ew. chroni oslabione czesci okretu.
Myslisz, ze jakbys polecial w 10 okretow ze swojej eskadry (okrety typu Miranda, Excelsior, Sabre, Steamrunner, Akira, i po jednym Defiancie, Galaxy i Sovereignie) na kierowany przez AI szescian Borg, to czy poszloby wam lepiej, czy gorzej niz Flocie w sektorze Wolf 359 (przypominam: tam mieli 40 okretow)?
Tak to juz jest z grami. Bardzo czesto tworcy wprowadzaj "niemozliwy poziom trudnosci", nazywaja go Nightmare, Suicide albo cos takiego, a po paru latach gry multiplayer na wysokim poziomie, w turniajch i ligach (z ang. competitive level), gracze staja sie tak dobrzy, ze doslownie MIAZDZA AI na tym poziomie trudnosci i organizuja sobie konkursy, np. kto w takim a takim czasie nabije wiecej punktow na komputerowym przeciwniku- i max. poziom AI nie ma tu praktycznie zadnego znaczenia.
Stad gra coopa przeciwko AI, gdy gracze sa juz wystarczajaco dobrzy, nie ma sensu - i to sie naprawde nudzi po wcale nie tak dlugim czasie. W niektorych grach tak sie robi - fakt. Np. rajdy w World of Warcraft. Tam do 40 graczy (teraz juz do 25 bodajze) tlucze sie przez kwadrans z jakims mega-potworem. Tylko ten mega-potwor ma w sumie duzo lepsze statystyki niz oni wszyscy razem wzieci (np. 10x lepsze) - moze polozyc kilku naraz jednym strzalem i tak dalej. Pokonanie takiego wroga jest wyzwaniem nawet dla ludzi. Gdyby Szescian faktycznie jednym (max 2) strzalem rozwalal Mirande, moznaby tak zrobic, a tak... Trudno powiedziec, czy to mialoby jakis sens.
Chociaz ogolnie powiem ci, ze tez zyczylbym sobie odgrywac "scenariusze" z Treka, jednak w praktyce ciezko by bylo taki scenariusz zbalansowac tak, by nie byl ani niemozliwy, ani nudny.
/Sh1eldeR