kaimadakaimada:
Tak, bohater z bliżej nieznanych powodów włącza w sobie opcję terminatora
Zapachniało dukajowym "Okiem...", ale tam przynajmniej było alibi w postaci trującego wpływu Astromancera

.
EDIT:
Zmęczyłem
"Ad Astra". Ktoś napisał, że w/w film opisuje wzór
"Grawitacja" + "Armageddon" => "Interstellar", i jest to prawda. Nie muszę więc już mówić, że z tym podkreślanym w materiałach marketingowych realizmem, to oczywiście reklamowa
ściema, albo reżyserska rzeczy nieświadomość. Zaczyna się zatem tak, że bohater wychodzi naprawić antenę (niby orbitalną, ale potem jest mowa o atmosferze), w mocno gagarinowskim archaicznym skafandrze, bo o nowocześniejszych, z silniczkami, twórcy nie słyszeli. W wyniku wybuchów (o których sensowności trudno dyskutować, bo w końcu nie wiadomo: próżnia czy nie) spada koziołkując, ale oczywiście
rzygami się nie dławi, tylko ląduje na Ziemi, na spadochronie, podartym. Potem jest równie ciekawie - oberwawszy w wyniku strzelaniny z roverowymi piratami, i mając sperforowany kombinezon, protagonista przesiada się jak gdyby nigdy nic do rakiety na Marsa, której dowódcy, po starcie, mówi dopiero lakonicznie, że musi sobie coś tam załatać (nawiasem: na Księżycu najwyraźniej panuje ziemskie ciążenie, za to na statku idącym - kontekst na to wskazuje - ze sporymi przyspieszeniami - dokucza nieważkość). Tak pojęty realizm sięga i zagadnień pozakosmicznych - heros nasz snuje - w istocie: godne pióra Coelho - monologi wewnętrzne, i odbywa
ewaluację psychologiczną polegającą na tym, że powtarza monotonnym głosem jaki z niego spokojny i opanowany twardziel, istny Pirx. Streszczany już, więc szkoda o nim powtórnie gadać (choć może jeszcze dodam, że koledzy, których pan centralny fabularnie ukatrupia, teoretycznie wojskowi, pokazani są jak szkolna wycieczka, co "The Europa Report" przypomina), finał godny jest wcześniejszych wątków. (Swoją drogą: co oni tak z tymi ojcami? Najpierw "R1", teraz to? O to jak można obserwacjami z okolic Neptuna, z prawdopodobieństwem bliskim pewności, wykluczyć istnienie Obcego Rozumu, w świetle powyższego, już nawet nie pytam.) Obrazki w stylu "Odysei..." i "Solaris", którymi mnie skusili? Niby są, ale giną w tym wszystkim, w
trailerach widać je bardziej niż w samym filmidle.
Jeśli miałbym cokolwiek pochwalić, to pirxowaty miejscami, rzadkimi miejscami, klimat.