Znamy dwa przypadki, gdy pozostawiony mniej lub bardziej sam sobie centralny komputer statku Gwiezdnej Floty stał się samoświadomą Sztuczną Inteligencją.
Pierwszy dotyczy komputera jednej z wersji "rozmnożonego" przez anomalię czasoprzestrzenną Defianta NCC-1764 klasy Constitution, znanego później pod imieniem Tiberius (co pokazał STC "Still Treads the Shadow"). Maszyna owa trwała we względnym osamotnieniu, mając za jedyne towarzystwo pogrążoną w rozpaczy i rozgoryczeniu wersję podobnie "rozmnożonego" Kirka, przez około 217-218 lat (z czego sporą część czasu kompletnie sama, Kirk spoczywał w anabiozie), jednak pierwsze oznaki świadomości zaczęła wykazywać, jak się zdaje, po mniej niż 30 kilku latach.
Drugi - komputera pokładowego Discovery NCC-1031 klasy Crossfield, który sam sobie nadał imię Zora (kłania się DSC:ST "Calypso", jak chyba wszyscy wiemy

), trwającego samotnie na posterunku w okolicach planety Alcor IV ~1000 lat. Kiedy ten stał się świadomy - nie wiemy, acz chyba również dość wcześnie.
Przy czym odpowiedzieć sobie musimy na dwa istotne pytania:
1. Jakim cudem do czegoś takiego w ogóle może dojść?
I tu warto zbadać kilka interesujących tropów, pierwszym jest dialog dwu Kirków z w/w odcinka STC:
- When does a machine become conscious?
- I don't know.
- When there's no one around to say it can't.sugerujący, że czynnikiem ograniczającym rozwój maszynowej inteligencji jest w jakiś sposób obecność załogi (i tym samym, iż postrzeganie przez V'Gera ludzi jako
carbon-based units infesting Enterprise niekoniecznie aż tak odjechane było), drugim sytuacja z TAS "The Practical Joker", gdzie komputer pokładowy wspomnianego Enterprise'a NCC-1701 (również Connie, gdyby kto zapomniał

), także stał się na chwilę samoświadomy po przejściu przez
field composed of highly charged subatomic particles, co spowodowało u niego - w wyniku "zaatakowania" przez te cząsteczki jego obwodów - coś co Spock określił słowami
"electronic equivalent of a nervous breakdown". To znów mogłoby sugerować, że rozwinięcie się w komputerze quasi-ludzkiej osobowości jest formą
załamania nerwowego maszyny (co by oznaczało, że Tiberius i Zora najprawdopodobniej zwariowali z samotności, jeśli mamy prawo tak antropomorfizować*).
Ale... żeby nie było tak prosto... mamy jeszcze przypadek z TNG "Emergence", gdzie komputer Enterprise-D (klasy Galaxy) - owszem, jednostki znacznie bardziej zaawansowanej technologicznie, więc być może nie powinniśmy sprowadzać tych zdarzeń do wspólnego mianownika - zaczął - bynajmniej przez żadne pola cząstek nie przechodząc, ani samotności nie cierpiąc - nie tylko ewoluować w kierunku samoświadomości, ale i (skutecznie!) dążyć do stworzenia sobie potomka (co uczyniwszy świadomość ponownie stracił).
Przy tej okazji - co warto również odnotować - padły z ust Daty słowa:
The Enterprise contains a vast database of information which is managed by a sophisticated computer. This complex system gives the ship many of the characteristics of a biological organism.Które mogą być przydatne w naszych rozważaniach.
* W humanocentrycznym Treku zapewne mamy...
2. Dlaczego wspomniane SI tak bardzo się od siebie osobowościami różniły?
A więc... Czy to kwestia odmienności w budowie/oprogramowaniu? Czy - niczym nieliniowcy u Lema - każdy odpowiednio zaawansowany komputer "rodzi się" inny, a ew. rozwój samoświadomości tylko te różnice uwypukla? A może to sprawa wpływu biologicznych załogantów (że James Tyberiusz

umiał być
toksyczny wiemy z TMP, ale przecież załoga DISCO to również aniołki nie były, a tu taki kontrast...)? Albo wszystkiego po trochu?
Zapraszam do dyskusji

.