Napisałem niedawno wypowiadając się o bohaterach ORV:
Q__:
z normalnej GF większość tej bandy - poza doktor Finn, ISAAC-em i może... Gordonem, którego błazeństwa do aż takich klęsk, paradoksalnie, nie prowadziły - powinna dawno wylecieć.
Podobne zarzuty stawiano również istotnym bohaterom DSC:
resetta:
Michaska i Saru zaprzepascili wieloletnia droge do awansu poza tym pokazali, ze sa niepewni psychicznie i bardzo zmienni, mimo tego wieloletniego doswiadczenia, zachowuja sie na rowni z kadetami.
I to jest chyba mój (a z tego co widzę nie tylko mój) główny - obok scenariuszowych niedoskonałości, niekonsekwencji czy wtórności - problem z obecnymi seriami +/- ST. Byśmy się dobrze zrozumieli: nie jest nim sam fakt czynienia protagonistów bardziej
ludzkimi, mniej sympatycznymi (o tobie mówię, Gabrysiu Lorko

), czy wyraźnie zwichrowanymi psychicznie - wszystko to ujdzie w erze pre-TOS czy w konwencji TNG-na-wesoło.
Chodzi o co innego... Otóż bohaterowie klasycznego ST byli zawsze kompetentni, także Barclay (facet mógł być sobie osobą pozaburzaną psychicznie i uzależnioną, ale był też genialnym inżynierem, jedną z największych ozdób GF w tym zakresie, co wymownie pokazał VOY " Pathfinder"), to samo dotyczy postaci z... M*A*S*H-a, do którego porównania twórcy The Orville tak lubią - były zbieraniną typów mocno nieszablonowych psychicznie, ale przecież - z małymi wyjątkami - świetnymi lekarzami/pielęgniarkami, których wygłupy kończyły się tam, gdzie zaczynała troska o życie pacjentów. Tymczasem protagoniści obu obecnych +/- Treków przekraczają granicę niekompetencji, za którą zaczynają być niebezpieczni dla siebie (samych lub nawzajem), statków i napotkanych cywilizacji, a to zdaje mi się bardziej sprzeczne z duchem ST niż postawienie na akcję czy wplatanie w fabułę
fizjologicznych żartów*. W Red Dwarfie czy Lexxie byłoby to nawet fajne, ale nie w Treku...
* Dlatego zresztą by cieszyć się (na ile się da) seriami o nich staram się
nie pamiętać co Saru wyprawiał na Pahvo, albo jak Kelly na kacu beztrosko łamała PD (teraz dorzucę do listy skalę szkodliwości bortusowego wirusiska). Z podstępami Gabrysia L. (odkąd wiemy kim jest), czy luźniejszym podejściem bohaterów ORV do regulaminów (iście kirkowate krycie swoich), albo tym co - i gdzie - bazgrał Gordon, nie mam takiego problemu, wszystkie te rzeczy wpisują się w konwencje...
ps. Nawiasem: nie tylko w ST to dziś mamy... Dość popatrzeć jak prezentują się Hux i... Poe w TLJ...