USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Kanon, czyli Roddenbery vs Straczynski, wzgl. Fontana kontra Berman
 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#1 - Wysłana: 1 Sier 2016 01:21:28 - Edytowany przez: Q__
Wspominałem (niedawno po raz kolejny) o tym ile razy J. Michael Straczynski o mało nie został następcą Roddenberry'ego (bo sądzę, że będąc tak silną twórczą indywidualnością by się nim stał, nawet gdyby został zatrudniony na niższym stanowisku niż executive producer & showrunner, acz wątpię czy niższe by przyjął). Tylko zastanawiam się teraz czy to byłby to dobry wybór dla Treka...
Nie zrozumcie mnie źle, JMS jest niewątpliwie najwybitniejszym żyjącym twórcą serialowej kosmicznej SF. B. go cenię, i chętnie mu przyznam wyższość nad Abramsem, Bermanem, Bragą, Filonim, Moffatem, nawet Whedonem, Moore'm, O'Bannonem, może i Pillerem. B5 uważam za jedno z ważniejszych osiągnięć gatunku, itd. Ale... mam narastające wrażenie, że choć może byłby godniejszym następcą G.R. niż ktokolwiek inny, jego wizja Treka rozchodziłaby się dość mocno z wizją Roddenberry'ego.

Pamiętacie jak kiedyś rozmawialiśmy o tym jak odmiennie pojmowali kanon Rick Berman i Michael Piller (jako budowanie pewnego fikcyjnego świata na swój sposób pokrewnego tym z komiksów i fantasy), oraz D.C. Fontana i sam Roddenberry (kanonem są pewna wizja przyszłości, pewien zestaw bohaterów o jasno określonych, a mogących być nośnikiem ciekawej gry/starcia idei, charakterach i pewna dość ściśle określona technologia; przy czym wszystko to może być udoskonalane z serii na serię, byle duch ST dzięki temu kwitł).

Otóż mam przekonanie graniczące z pewnością (oglądałem w końcu B5, jak wszyscy, i na tym bazuję), że JMS fundnąłby jeszcze mocniejszy nacisk na sztywną continuity i jeszcze silniejsze budowanie fikcyjnego wszechświata niż kiedykolwiek Berman, Piller, Braga i Coto razem wzięci. Popatrzmy na same Trekowe wątki obecne, w przebraniu, w B5 - narodziny UFP z jej systemem politycznym bazującym na ambasadorach, narodziny GF, bunt kolonii marsjańskiej, schizma wolkańsko-romulańska, zamknięta w pętli czasowej historia Suraka, geneza Betazoidów (tak, telepaci zbiegli z Ziemi), pokoleniowa zmiana warty wśród cywilizacji kosmicznych (nadchodzi czas humanoidów - to epicki wkład własny Straczynskiego). W pierwszej chwili odbieralibyśmy to jako zbawienie - koniec z burakami, spójna historia świata i bohaterów, cała przeszłość też uporządkowana. Koniec końców zostalibyśmy z anachronicznym, spetryfikowanym, settingiem, na który tylko ostry reBoot mógłby poradzić. Czyli dostalibyśmy to samo, co mamy w Prime Timeline tylko, przez większą ścisłość założeń, bardziej. Chyba wolę już roddenberry'owską elastyczność przypominającą to, co robili Lem (gdy pisał o Pirxie i Tichym) czy Clarke (w wypadku "Odysei..."), bo sądzę, że bardziej sprzyja ona mówieniu o problemach realnego świata (a polityka odwrotna - wikłaniu się w nieistotnych subtelnościach świata fikcyjnego, zwł. gdy połączyć ją z obecną modą na zagadki i piętrowe intrygi).

Czemu zaś wspominam o tym akurat teraz? Z powodu planowanej serializacji Discovery.

Ciekaw jestem Waszego zdania w sprawie...
Q__
Moderator
#2 - Wysłana: 30 Gru 2016 21:13:02
Dobry przykład dlaczego nie leży mi podejście kanonocentryczne... Otóż czytam sobie (nie po raz pierwszy) powieść "Ex Machina" Bennetta, stanowiącą sequel powieściowej wersji TMP i na przykładzie różnic między tymi powieściami jasno mogę wyartykułować w czym rzecz...

Roddenberry pisząc swoja książkę w latach '70 postawił na szlachetną prostotę jednowątkowej fabuły (podobnie jak czynili wówczas Lem, Clarke, czy choćby Petecki) i skupił się na sprawie V'gera, dodając temu wątkowi oszczędne, lecz fascynujące, tło pozwalające dowiedzieć się więcej o obyczajowości XXIII wieku, o używanych wówczas technologiach, o umocowaniu GF w społeczeństwie UFP (a raczej na jego uboczu), nawet o osobowości... i życiu miłosnym Kirka. Żadna z tych informacji nie miała przy tym charakteru przynudzania, każda coś istotnego, rewolucjonizującego obraz jakiegoś fragmentu świata, wnosiła.

U Bennetta, tymczasem, widać zupełnie co innego - dotarłem do 60 strony i zdążyłem się dowiedzieć, że Kirk i McCoy odczuwają problemy z aklimatyzacją na zrefitowanym statku, że Spock nie radzi sobie zbytnio z emocjami, które odkrywa na nowo po wiadomych zdarzeniach, że Chekov również jest pogubiony odkąd Sulu awansował (co jakby rozbiło ich duet). Poza tym mogłem poczytać o roli Uhury w tworzeniu zgranego zespołu z - mocno mieszanej gatunkowo - załogi. O problemach miłosnych Bonesa. O polityce admirała Nogury. Dostałem sążniste retrospekcje dotyczące pewnych TOSowych wątków... Jakieś rozważania o śp. Lori Cianie... O Klingonach i Romulanach...
Połowa objętości dawnych powieści SF (kiedyś takich cegieł nie produkowano) i jeszcze nic istotnego się nie dzieje, a już zdążyłem utknąć w wątkach drugiego planu...

Przy czym nie winię Ch.L.B., zauważam - po prostu - odmienność sytuacji/uwarunkowań, bo też Kreator universum ST mógł wprowadzać co - i jak - chciał, dorzucać od niechcenia nowe kawałki układanki, on, tymczasem, spętany jest ilomaś odcinkami kanonu, i równie dużą ilością non-canonu, do wielu rzeczy musi nawiązać, do wielu spraw się odnieść, mnogość wcześniej wprowadzonych czynników uwzględnić... i to wszystko zanim będzie mógł przystąpić do budowania właściwej fabuły.
Oto dlaczego preferuję wykładnię Fontany, która pozwala snuć każdą kolejną opowieść od zera (acz z uwzględnieniem podstawowego kanonu technologicznego, charakterologicznego i ideologicznego), bez krępowania sobie rąk tym wszystkim. Przy sztywnym kanonotwórstwie po prostu oddechu brak, nawet zdolnym autorom (i to już dziś, a wyobraźmy sobie ze dwie dekady budowania tegoż).
resetta
Użytkownik
#3 - Wysłana: 26 Paź 2017 23:30:44 - Edytowany przez: resetta
Tez temat stary i widze, ze w wielu sam sobie dopowiadasz...

Produkcja Straczynskiego miala wyboje jak TOS i jak ST miala byc czyms innym niz dano stworzyc... Nie mam nic przeciw unormowanemu swiatu, behindom, ktore od dawien dawna istnieja w cyklach ksiazkowych fantasy, gdzie autorzy tworza najpierw swiat, jego polityke, czas, bogow, rody, pokolenia, gospodarke, mity, przyrode. Watki tez rozpisuja, planuja przed pisaniem, a niektorzy maja asystentow, ktorzy tych watkow i materialow do nich osobno pilnuja. Pisanie ksiazek dawno przestalo byc na zachodzie czynnoscia amatorska, fanfikowa z muzy i natchnienia. Niestety coraz slabiej ma sie to w przypadku scenariuszy w tym seriali, mimo ze staja sie rownie watkowo rozbudowane jak cykle powiesci ksiazkowych.
Nie udalo mi sie lata temu nabyc biblii Straczynskiego, moze i dobrze, dzis stracilam dawno tym zainteresowanie, wtedy bylam glodna kazdych behindow.
Ale jednego na pewno bym sie obawiala w jego wersji ST - mesjanizmu oi zbyt duzego nacisku na watki religijne, tak po prawdzie zblizone do chrzescijanstwa. Chyba najasniej temu dawal wyraz w odcinkach opisujacych wieki po czasach B5 kiedy stal on sie legenda... a swiat cofnal sie do sredniowiecza...Plus te proroctwa, pseudoanioly, ciemna strona, starsi, mlodsi, diabel w kosmosie...
Co jak co, ale najbardziej podobal mi sie tam watek milosny przez czas... Taka milosc ponad cielesnosc, a jednoczesnie ludzka i ciepla...
Co jak co, ale czegos takiego w ST jednak nie bylo, tak samo jak nie bylo mimo wszystko kwestii boga jako takiego.
Mozna by tez bardziej liczyc na mrocznosc i niedoskonalosci ludzkosci nadal w postaci polityki, brudow, bledow, wykorzystywania ludzi i tajnych sluzb czy eksperymentow i zamachow.
Q__
Moderator
#4 - Wysłana: 26 Paź 2017 23:57:29 - Edytowany przez: Q__
resetta

resetta:
tak samo jak nie bylo mimo wszystko kwestii boga jako takiego.

Acz Roddenberry robił przymiarki - "The God Thing" - taka przedwstępna wersja scenariusza TMP, pewne elementy fabuły AND (pochodzące chyba jeszcze z czasów, kiedy Trekiem była) - Spirit of the Abyss, który jest miłością, kontra Lucifers...

resetta:
mrocznosc i niedoskonalosci ludzkosci nadal w postaci polityki, brudow, bledow, wykorzystywania ludzi i tajnych sluzb czy eksperymentow i zamachow.

W DS9 trochę tego jest...*

* Tak, wiadomo co się słyszy o wpływie scenariusza B5 na scenariusz DS9...
 
USS Phoenix forum / Star Trek / Kanon, czyli Roddenbery vs Straczynski, wzgl. Fontana kontra Berman

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!