USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Historie alternatywne Firefly, czyli Whedon Trek into Wild West
 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#1 - Wysłana: 29 Lip 2015 19:00:20 - Edytowany przez: Q__
Zakładałem swego czasu tematy o możliwym alternatywnym przebiegu historii Treka... Ten będzie o tyle nietypowy, że - w przeciwieństwie do Straczynskiego, Wolfe'a i Kempera - Whedon nigdy nie marzył o robieniu Firefly pod logo Treka, za to fani nie raz marzyli o Whedonie kręcącym ST (no i krytycy zwracali uwagę, że jego sztandarowy serial stanowi tyleż swoistą antytezę optymizmu TNGowskiego Treka, co - swego rodzaju - logiczne dopełnienie DS9).

Zatem wyobraźmy sobie, że jakimś cudem Joss W. postanowił nakręcić ST: Firefly i mu się to udało (Berman dał się - co niewyobrażalne akurat - przekonać, czy cuś ). Jednym słowem: dostajemy serial o gromadce (składu i jego charakterów nie ruszamy*) pod dowództwem byłego oficera Maquis (to trzeba w biografii Mala zmienić), zamiast Sojuszu mamy postrzeganą oczami jej przeciwników Federację, zamiast Operative'a - najprawdopodobniej - Sisko, zamiast Reavers - Borga (więc sytuacja na Mirandzie też ma miejsce, a Kolektyw - jak się okaże - powstał w wyniku nieudanego federacyjnego eksperymentu z nanitami), Hands of Blue są z Sekcji 31... Całość zaś rozgrywa się na wyglądającym jak whedonowy kosmiczny Dziki Zachód pograniczu UFP, na którym dotąd szaleli Mudd i Okona (czynnego udziału Obcych, poza Borgiem, raczej bym się nie spodziewał, tzn. ich statki powinny - tak jak i typowe jednostki GF zresztą - stanowić odpowiednik krążowników Sojuszu z prawdziwej serii - grozić z daleka, albo zatrzymać i wypuścić). I jest trochę bardziej realistyczna od strony kosmonautycznej, jak prawdziwe Firefly było, I jeszcze jedno - rzecz zachowuje continuity z resztą Treka...

* Może z jednym wyjątkiem: Inara mogłaby nadal robić to, co robi, ale zarazem faktycznie być ambasadorem UFP, takim mniej prominentnym (coś, jak - za przeproszeniem - Neelix)...

Jak sądzicie? Czy byłaby to odświeżająca odmiana, okazja do zderzenia kolektywistycznych ideałów UFP z ideałami indywidualistycznymi i pokazania Wszechświata ST od nowej strony zarazem? Czy może podeptanie idei Roddenberryzmu i ostateczny tryumf settingu nad duchem ST?

Wreszcie: jak by takie, a nie inne wyjaśnienie powstania Borga wpłynęło na kanon ST i jego odbiór przez Was?

No i czy, niezależnie od konfrontacji z Sisko, powinnibyśmy zobaczyć jakieś spotkanie Reynolds-Picard (gdzie Łysy byłby, zgodnie z duchem serii, antagonistą)?

Jednym słowem: jak by wyglądał taki serial gdyby powstał (w niuansach związany z jego ew. trekizacją ), jak by wpłynął na przyszłość ST? Czy dobrze by się stało, gdyby zaistniał?

ps. A może lepszy byłby wariant z jeszcze jedną niepokorną załogą ery TOS, zachowujący charaktery bohaterów, zmieniający wszystko inne?
Mav
Użytkownik
#2 - Wysłana: 30 Lip 2015 21:19:50 - Edytowany przez: Mav
Poziom TNG zawsze drastycznie spadał, gdy jakiś odcinek mocno odrywał się od klimatu Federacji i okrętów GF. Np. ta speluna z odcinka "Gambit" ciągnęła odcinek w dół. Dlatego moim zdaniem klimaty a'la Firefly nie pasują do Treka. I myślę, że w pewnym sensie udowodni to "Renegades".

Firefly zaszkodziłby Trekowi, a z kolei Trek zaszkodziłby jemu, bo zapewne trekowy Firefly nie miałby aż tak mocno nakreślonego westernowego stylu, a przecież to zbudowało klimat tego serialu.
Q__
Moderator
#3 - Wysłana: 30 Lip 2015 22:09:30
Mav

Mav:
Dlatego moim zdaniem klimaty a'la Firefly nie pasują do Treka. I myślę, że w pewnym sensie udowodni to "Renegades".

A ja znów nie jestem pewien... REN grzeszą robieniem z UFP brzydkiego, mrocznego świata, co jest całkiem wbrew Roddenberry'emu.
Firefly - z kolei - pokazywało brzydkie obrzeża/zakątki/drugie dno świata, który sam w sobie aż tak brzydki nie był...

Zacytujmy:

"The central planets are a wonderland of peace and technology. All citizens have enough to eat. They work in glistening skyscrapers and live in high-rise apartment buildings. The grass is green and the skies are clear and no one asks for anything. That's if you believe the Alliance propaganda.
To be fair, the propaganda is mostly true. Even the poor who live on the Core worlds rarely want for shelter or food."

http://firefly.wikia.com/wiki/Central_planets

Mav:
bo zapewne trekowy Firefly nie miałby aż tak mocno nakreślonego westernowego stylu

Nie jest to takie jasne, gdy zważymy, że mowa o planetach w sumie poza jurysdykcją Federacji by była...
Mav
Użytkownik
#4 - Wysłana: 9 Sier 2015 21:11:31 - Edytowany przez: Mav
Wróciłem po kilku miesiącach do serialu i obejrzałem drugi odcinek. Serial ma pewien klimat, dobre postacie i znośną fabułę, coś do niego przyciąga, ale jednak ten poziom WESTERNU jest tam zbyt absurdalny.

Przecież oni w drugim odcinku napadają na POCIĄG, który wiezie lekarstwo do MIASTECZKA, gdzie jest SZERYF ze swoją ekipą ze STRZELBAMI i REWOLWERAMI. Myślałem, że tam będzie tylko taki westernowy styl, czyli strzelaniny, gangsterzy, bójki itd., a nie, że to praktycznie 100% western z raptem kilkoma elementami sf, czyli jakimiś sporadycznie występującymi komputerami i paroma statkami kosmicznymi. Akcja i tak dzieje się na kalifornijskiej pustyni z czasów Dzikiego Zachodu.

Absurd. Nie rozumiem fenomenu tego serialu, chociaż, trochę rozumiem, bo ma coś w sobie co przyciąga, ale jednak dla mnie ta westernowość jest posunięta do granic jakiejkolwiek akceptowalności. Może wezmę się za trzeci odcinek, ale boję się, że będą tam gonić dyliżans ze złotem...

I nie jest to na pewno science fiction... To coś, to dziwne dziecko romansu space opery ze steampunkiem. Absolutnie nie pasuje do Treka.
Q__
Moderator
#5 - Wysłana: 10 Sier 2015 01:18:20 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
I nie jest to na pewno science fiction... To coś, to dziwne dziecko romansu space opery ze steampunkiem.

Yyy... A co tam było parowego? Parówki?

Mav:
Absolutnie nie pasuje do Treka.

Czy ja wiem...? Skoro pasowała do niego nawet magia z TOS "Catspaw"...

ps. http://youtube.com/watch?v=bjCEox-jFPc
Mav
Użytkownik
#6 - Wysłana: 10 Sier 2015 01:40:23 - Edytowany przez: Mav
Q__:
Yyy... A co tam było parowego? Parówki?

Akcja steampunka to przeważnie okolice 19 wieku z elementami nieistniejących w tamtych czasach technologii, co tworzy tak jakby historie alternatywną i ten element pasuje do Firefly. Dziki Zachód z elementami dziwnej technologi, może nie parowej, dlatego napisałem dziecko steampunka ze space operą, bo czeprie z obydwu różne elementy, ale jednak przypomina to bardziej odmianę steampunka niż SF. To taka alternatywna historia Dzikiego Zachodu.
Q__
Moderator
#7 - Wysłana: 10 Sier 2015 17:02:39
Mav

Mav:
ale jednak przypomina to bardziej odmianę steampunka niż SF.

Tzn. technicznie rzecz biorąc steampunk zaczynał jako odmiana SF, acz obecnie bywa też krzyżowany z fantasy, ale wiem o co Ci chodzi... O to, że zamiast przytomnej futurologii dostajemy zabawę w budowę odpowiadającego autorowi wydumanego świata...

Czy jednak nie pasuje to tak całkiem do ST? Oto jest pytanie... Przypomnij sobie ten - prawdziwy czy rzekomy - Federacyjny prymitywizm, na który narzekałeś... Wspomnij "westernowate" stroje mieszkańców Beta III (na etapie TOS oszczędzano na kostiumach...), wspomnij westernową planetę z ENT "North Star"... (A nawet podobnie westernowy styl osadników z Regula IV, z Trekopodobnego CRU "The Long Road"...) Wspomnij odcinki "Spectre of the Gun" i "A Fistful of Datas" (TOS i TNG).
Mav
Użytkownik
#8 - Wysłana: 11 Sier 2015 01:57:05 - Edytowany przez: Mav
Q__:
Czy jednak nie pasuje to tak całkiem do ST?

Kurczę, polubiłem ten serial. Właśnie obejrzałem 6 odcinek, świetny. Zaczyna się sceną żywcem wydartą z westernu - atak bandziorów na koniach na dyliżans ... Przewidziałem po 3 odcinku, gdzie napadali na pociąg, że może coś takiego nastąpić Ale oglądam dalej, bo jest fajnie. Naprawdę zabawny odcinek, sprytna dziewczyna wszystkich nieźle zrobiła w konia. I tak jak serial potrafi kopnąć w twarz zbyt absurdalnym wycinkiem z westernu, tak czasem przejawia fajne elementy sf. Jak np. ta siatka łapiąca statki, czy znośny technobełkot, który czasem się pojawia, czy holograficzne kule bilardowe w westernowej ruderze. Dziwne to, dziwny miks, ale ogląda się dobrze.

Bardzo żałuję, że Joss Whedon uparł się na ten western w kosmosie, a nie nawiązał stylem choćby do sf lat 80, coś jak "Atropa", bo z tą fabułą, postaciami, talentem do zaciekawienia widza losami załogi, byłby to mój ulubiony serial. A tak te elementy westernu nie pozwalają mi w pełni zaakceptować tego serialu, jest to po prostu zbyt dziwne. Transportują krowy statkiem kosmicznym do rancza w miasteczku z Dzikiego Zachodu, a ja mimo wszystko ciesze się tym serialem - ciężko mi to zrozumieć

Ale wracając do Treka - może ten westernowy styl odpowiednio złagodzony pasowałby do Treka, ale już ten luz załogi nie bardzo. Cenie Firefly za to poczucie humoru (którego nie będzie miał przepoważny inaczej REN), ale czy pasowałoby ono do ST?
Q__
Moderator
#9 - Wysłana: 11 Sier 2015 14:48:54
Mav

Mav:
Kurczę, polubiłem ten serial.

Bo ten serial tak działa, choć cały czas widzi się wszystkie jego bzdury (trochę przypomina to wciąganie się w Treka, choć tam po oczach walą humanoidy i naukowe buraki/naciągnięcia i wizualny kicz, nie cała konstrukcja świata).

Mav:
I tak jak serial potrafi kopnąć w twarz zbyt absurdalnym wycinkiem z westernu, tak czasem przejawia fajne elementy sf. Jak np. ta siatka łapiąca statki, czy znośny technobełkot, który czasem się pojawia, czy holograficzne kule bilardowe w westernowej ruderze.

Tak, też wychwytywałem takie SFowe smaczki (te mniej technologiczne, bardziej związane z przeplataniem się kultur amerykańskiej i chińskiej - też). I w moich oczach też podnosiły one ocenę całości (i to na tyle by dumać o Firefly w ST).

Mav:
Transportują krowy statkiem kosmicznym do rancza w miasteczku z Dzikiego Zachodu, a ja mimo wszystko ciesze się tym serialem - ciężko mi to zrozumieć

Tak działa (ówczesna) magia Whedona, jak pisałem. Dlatego twierdzę, że to geniusz, skoro umiał stworzyć historię pełną takich kfiatków, a mimo to tak kultową. Pewnie dlatego zresztą tak wielu chciałoby go zobaczyć w ST. Tam w końcu bredni do przykrycia nastrojem/narracją też sporo...

Mav:
Cenie Firefly za to poczucie humoru (którego nie będzie miał przepoważny inaczej REN), ale czy pasowałoby ono do ST?

Zaraz, a TOS? Przecież TOS był b. z przymrużeniem oka w tym zakresie (popatrz na relacje Big Trio). To samo - zresztą - dotyczyło wątków obyczajowych DS9, których tak nie lubisz (acz tam było to przyćmione mrokiem metaplotu). AND (też roddenberry'owska, minimum z nazwy) również była kręcona na TOSowym luzie (zauważyłeś pewno, że tamtejszym składem załogi Whedon inspirował się do granic plagiatu).

No i Trek pokazał nam Muddów, Okonów, a to przecież są znacznie bliżsi krewni załogi Serenity niż sztywniaki z GF...
Mav
Użytkownik
#10 - Wysłana: 11 Sier 2015 15:42:24 - Edytowany przez: Mav
Q__:
Zaraz, a TOS? Przecież TOS był b. z przymrużeniem oka w tym zakresie

To fakt. Po prostu Trek to dla mnie TNG Aczkolwiek i TNG potrafiło zażartować. Np. odcinek w którym stracili pamięć i Data został uznany za robo barmana.


Ostatecznie jednak nie chciał bym Firefly w Treku, bo... bo musiałby mieć Obcych, czyli pojawiłoby się tam pełno ludzi z doklejonymi nosami, czołami, z farbą na twarzy itd. Tylko by to zaszkodziło. Do tego pomimo, że byłyby to systemy poza Federacją, bardziej dzikie, to i tak ludzie musieliby trzymać pewien poziom i np. taka scena gdzie kapitan Mal kopie zbira w silnik Serenity już by nie przeszła. A ta scena była świetna, ważna dla profilu psychologicznego kapitana Mala. Do tego jedna z moich ulubionych postaci w serialu Jayne Cobb, zapewne musiałaby być Obcym, czyli walnęliby go zieloną farbą albo coś, bo na standardy Treka na człowieka by się nie nadawał. Pastor leży postrzelony, a on się pyta kapitana czy ma kasę. Albo jak doktor z siostrą zostali porwani to od razu wlazł do ich kajuty zabrać co cenniejsze rzeczy. Potem szybko się zakradł i je oddał, ale jednak. Lubie tą postać i wolę ją jako człowieka, a nie głupiego Obcego.

Obcy zaszkodziliby Firefly, ale jest jeszcze jeden problem - kto reprezentowałby Sojusz? Federacja kompletnie by się nie nadawała. Spotkania z Sojuszem zawsze kończą się wjazdem żołnierzy, niewygodnymi pytaniami i czepialstwem. A Federacja by ich zagłaskała przy każdym spotkaniu. A przecież to ważna kwestia w serialu. Obcy nie bardzo się do tego nadają, no bo Sojusz reprezentuje ucisk, totalitaryzm, i żeby to działało załoga musi się wywodzić z tej organizacji/rasy, aby być ich realnym przeciwieństwem.
Q__
Moderator
#11 - Wysłana: 11 Sier 2015 16:35:34 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
Ostatecznie jednak nie chciał bym Firefly w Treku, bo... bo musiałby mieć Obcych

Czyli nie tyle szkoda Ci Treka dla Firefly, ile Firefly dla Treka...

Mav:
i np. taka scena gdzie kapitan Mal kopie zbira w silnik Serenity już by nie przeszła

Zważywszy na to, że ideał ideałów - kapitan Picard potrafił zastrzelić z zimną krwią królową Obcych z "Conspiracy"? Nie przesadzajmy... Zresztą załoga ST: Firefly, to - pamiętajmy - byłoby stracone pokolenie Dominion War i walk z Cardassianami. Ludzie odarci w cywilizowanej otoczki przez zmianę warunków życia bardziej niż Sisko w "In the Pale Moonlight" (gdzie jego udział w zbrodniach Garaka był w sumie b. bierny).

Mav:
Lubie tą postać i wolę ją jako człowieka, a nie głupiego Obcego.

Ale czy muskularny Ferengi z giwerą, który krwiożerczości nauczył się od ludzi (u nich nie było wojen ani niewolnictwa) nie byłby piękny?

(Inna sprawa, że człowiek zmuszony żyć z 10 lat bez Replikatorów, o głodzie i chłodzie, też by się takiego myślenia nauczył.)

Mav:
jest jeszcze jeden problem - kto reprezentowałby Sojusz? Federacja kompletnie by się nie nadawała.

Sądzisz? Federacja chciała umieścić Mudda w psychiatryku. Federacja to także Kirk grożący użyciem General Order 24, Picard z kamienną twarzą wysyłający Sito Jaxę na śmierć*, Sisko siłą wywalający Maquis z pogranicznych planet, Janeway grożąca Viidianom użyciem the deadliest force...

* choć według tego co napisali Okudowie na potrzeby Star Trek: Starship Creator jednak przeżyła...

Jednym słowem: zakładam, że przyzwoity kapitan GF pogardzałby załogą Firefly +/- tak jak admirał Piett łowcami nagród w SW, a Łysy ludźmi naszego wieku w "The Neutral Zone". I adekwatnie do tego się zachowywał (+/- tak jak kapitan Alvarez wobec Lexxy Singh w REN). A to by może oznaczało groźbę ciut mniejszą niż w serialu Whedona, ale jednak groźbę.
Zwł., że nigdy nie wiadomo kto z tych kapitanów (lub ich oficerów) mógłby pracować dla Sekcji 31, a ta - jak założyliśmy - chciałaby głów naszych bohaterów, nie umieszczania ich na Elbie II czy Nowej Zelandii (co oznacza, że kapitan - powiedzmy nawet, że, jak chciałeś, paternalistyczny i zagłaskujący - mógłby ich umieścić w luksusowym brygu i paść replikowanym kawiorem, ale już jego XO czy szef ochrony gotów byłby im w tym brygu popodrzynać gardła, gdy nikt nie patrzy*, albo dodać do wzorca tegoż kawioru jakąś truciznę). Ta niepewność wystarczyłaby, aby Mal i jego banda widzieli źródło śmiertelnego strachu w każdej napotkanej jednostce Floty...

* Monitoring można obejść/zablokować/zakłócić/wyłączyć...

No i rzecz ostatnia - kapitanowie GF to nie tylko Picard (czy nawet - mniej doskonali - Kirk, Sisko, Janeway), to także nie grzeszący rozumem, za to dumny z sukcesów w bójkach ("Klingona zabiłem!") Styles, to zbrodniarz (któremu cel uświęcił najgorsze środki) Ransom, to Benjamin Maxwell - postać b. dwuznaczna już w TNG, a twórcy - poniekąd autoryzowanego przez Paramount - HF jeszcze przydali mu mroku czyniąc zeń brutalnego psa gończego Floty. Załoga Serenity może na samych takich trafiać, czyż nie?*

* Owszem, nie będzie to jakaś b. moja wizja GF, ale na potrzeby pogodzenia wizji Whedona z kanonem ST nada się doskonale...
Mav
Użytkownik
#12 - Wysłana: 12 Sier 2015 21:42:27 - Edytowany przez: Mav
Q__:
Czyli nie tyle szkoda Ci Treka dla Firefly, ile Firefly dla Treka...

Wiesz... powiem tak: Star Trek bez Firefly sobie poradził, ma TOS'a, klasyczne filmy, TNG i co najmniej kilkanaście udanych epizodów z pozostałych seriali. Natomiast Firefly wchłonięte prze Treka, nie zostałoby takim kultowym, oryginalnym, niczym nie skrępowanym wydarzeniem w serialowej SF. Dlatego wolę Firefly jako oddzielną markę, bez narzucania Trekowych ograniczeń, bo tak muszę nazwać wepchnięcie pseudo Obcych (gdyby Whedon ich chciał, to by były), Federacji (wolał totalitarny Sojusz i freeelancerów), kanonu i fanatycznych fanów ST wytykających każde naruszenie kanonu i ideałów ST.

A po świetnych, chwilami genialnych odcinkach 6, 7 i 8 staję się coraz większym fanem tego serialu, a w zasadzie już nim jestem

Q__:
Ale czy muskularny Ferengi z giwerą, który krwiożerczości nauczył się od ludzi (u nich nie było wojen ani niewolnictwa) nie byłby piękny?

Nie


Co do reszty... Różnorodność i liczba epizodów ST, pozwala przedstawić Federację w złym świetle przy odrobinie złej woli. Pytanie brzmi, czy chciałbyś serialu spod znaku ST, który robiłby wszystko, aby przedstawić Federację w złym świetle? Do tego także ludzi nadszarpniętych moralnie przez zdegenerowane obrzeża kosmosu? To zwrot o 180 stopni.

EDIT:

Obejrzałem 9 odcinek i jestem zaskoczony jak bardzo serial poszedł już od paru odcinków bardziej w klimaty SF, osłabiając elementy westernowe. Byłem ciekaw czy te planety w rdzeniu układu pozostaną w formie tylko opowiastek, czy w jakimś odcinku się tam wybiorą. No i się wybrali i to co widać w tym odcinku to przepaść w porównaniu do np. drugiego odcinka strasznie westernowego. Mamy bio skaner holograficzny, zabezpieczenia, nowoczesne budynki itd. Od początku serial przejawiał pewne zaangażowanie technologiczne, ale w drugiej części sezonu to już nie jest western z elementami SF, gdzieś to się bardziej zrównoważyło.

Zastanawiam się więc, czy styl Firefly nie jest wymuszony budżetem bardziej niż w innych produkcjach jak np. nBSG. Skoro Whedon postawił na western, a mimo to silnie nawiązuję do SF, to oznacza, że być może te westernowe dzikie rubieże nie byłyby tak żywcem wyjęte z westernu, tylko byłoby to coś bardziej zaawansowanego. Taki futurystyczny Dziki Zachód, taki bardziej cyberpunkowy, mad max'owy, a nie taka chwilami 100% kalka. Z kolei planety rdzenia byłyby już odpicowanymi perełkami naszpikowanymi odpicowaną technologią. Whedon przez niski budżet postawił na surowy western, bo tylko tak mógł odróżnić dzikie rubieże od planet przy rdzeniu, a do tego serial nabrał swojego oryginalnego stylu, a nie stał się nijaki, jak taki Dark Matter, który jest po prostu tanim, ubogim sf bez wyrazu.

Chciałbym, aby Whedon dostał solidny budżet i nakręcił nowe Firefly. Po tych 9 odcinkach wiem, że Whedon to człowiek SF, technicznego SF, nie boi się technologii i realizmu, w odróżnieniu od Moore. W Firefly są takie perełki jak brak dźwięku w próżni, czy wzięcie pod uwagę, że broń palna nie może strzelać w próżni, bo nie ma tlenu, więc strzelali przez skafander. Te holograficzne kule bilardowe w spelunie w 2 czy 3 odcinku znaczą teraz dla mnie więcej niż na początku. Takie detale pokazują bowiem, że niski budżet miał olbrzymi wpływ na świat Firefly. Większy, niż w przypadku innych produkcji.
Q__
Moderator
#13 - Wysłana: 13 Sier 2015 20:00:41
Mav

Mav:
Natomiast Firefly wchłonięte prze Treka, nie zostałoby takim kultowym, oryginalnym, niczym nie skrępowanym wydarzeniem w serialowej SF.

Czy ja wiem? Istniał też fandom niezadowolony z TNG, a DS9 zarzucający zbytnią zachowawczość w dekonstrukcji idei UFP i prezentowaniu bohaterów spoza GF. Dla nich rzecz byłaby jak znalazł. A i własną widownię serial tej klasy by zyskał...
Tyle tylko, że kolejną Świętą Wojnę Wewnątrzfandomową(TM) byśmy mieli...

Mav:
A po świetnych, chwilami genialnych odcinkach 6, 7 i 8 staję się coraz większym fanem tego serialu, a w zasadzie już nim jestem

Czyli... moja polecanka na coś się przydała?

Mav:
Nie

Eeetam...

Mav:
Różnorodność i liczba epizodów ST, pozwala przedstawić Federację w złym świetle przy odrobinie złej woli. Pytanie brzmi, czy chciałbyś serialu spod znaku ST, który robiłby wszystko, aby przedstawić Federację w złym świetle? Do tego także ludzi nadszarpniętych moralnie przez zdegenerowane obrzeża kosmosu? To zwrot o 180 stopni.

Powiem tak... Nie jest to moja wizja ST (ta rozpięta jest gdzieś pomiędzy TMP, a TNG, z pewną domieszką epizodycznych arcydzieł TOS i wczesnego DS9), jednakże... po DS9 byłby to - IMHO - naturalny krok naprzód (twórcy REN chyba to samo myślą...), a jednocześnie - b. Trekowe (a przynajmniej b. coonowsko-pillerowskie) oddanie głosu stronie przeciwnej, czyli tym z UFP mniej zadowolonym... To by było odświeżające i... przy odpowiednio rozsądnym prowadzeniu fabuły nawet się z TNG nie musiało gryźć... Ot, pokaywało cienie tamtej jasnej wizji, niekoniecznie ją wcale podważając...

Mav:
Skoro Whedon postawił na western, a mimo to silnie nawiązuję do SF, to oznacza, że być może te westernowe dzikie rubieże nie byłyby tak żywcem wyjęte z westernu, tylko byłoby to coś bardziej zaawansowanego. Taki futurystyczny Dziki Zachód, taki bardziej cyberpunkowy, mad max'owy, a nie taka chwilami 100% kalka.

Nie jestem pewien... Tzn. też chętniej bym zobaczył taki właśnie kosmiczny dziki zachód, o jakim piszesz (właśnie z domieszką cyberpunkowo-madmax'ową), także pod ew. logo ST, ale mam wrażenie, że Whedon zdecydował się na tak dużą powtórkę z ziemskiej rozrywki intencjonalnie, jednak, że taka była jego wizja...

(Choć może trzebaby kadr po kadrze przeanalizować komiksy Firefly/Serenity, gdzie już budżet znaczenia nie miał, by ocenić czy mam rację...*)

* Inna sprawa, że i to niekoniecznie decydujące, bo komiksy mogły się już naginać do ekranowej wizji...

Mav:
nie boi się technologii i realizmu, w odróżnieniu od Moore.

Z drugiej strony... Ten przecudny układ słoneczny to niby kto wymyślił?
Mav
Użytkownik
#14 - Wysłana: 13 Sier 2015 21:11:22 - Edytowany przez: Mav
Q__:
Czyli... moja polecanka na coś się przydała?

Tak, ale na Farscape już namówić się nie dam

Q__:
Powiem tak... Nie jest to moja wizja ST

Ja jestem zwolennikiem ukazania ludzi w ST mniej wyidealizowanych, w tym także mam namyśli mniej naiwne scenariusz, które im tak bardzo pomagają unikać konsekwencji po swoich decyzjach, po których w żaden sposób nie brudzą sobie rączek. Świeży przykład z Firefly: kapitan Mal oddał lekarstwa potrzebującym, tym samym zerwał umowę z gangsterem, który kazał mu je ukraść i oddał mu pieniądze. Postąpił dobrze, sprawiedliwie, nie okradł biednych ludzi z medykamentów. W Treku sprawa rozeszłaby się po kościach, ale nie w Firefly, tam konsekwencje tej decyzji przyszły. I takiego Treka bym chciał, mniej naiwnego, mniej idealnego na siłę, ale na pewno nie chciałbym serialu, który skupiałby się na ukazaniu Federacji w złym świetle.

Q__:
ale mam wrażenie, że Whedon zdecydował się na tak dużą powtórkę z ziemskiej rozrywki intencjonalnie, jednak, że taka była jego wizja...

Tak, tylko czy on zdecydował się na tą wizję klasycznego westernu, bo taką miał wewnętrzną potrzebę, czy było to jakieś wyjście z sytuacji niskiego budżetu? Czy gdyby dostał 100 mln. dolarów, to nadal byłby to klasyczni Dziki Zachód, tylko z większym rozmachem, czy już ten cyberpunkowo-mad max'owy? To mnie zastanawia. Kurczę, po prostu w ogóle bym się nad tym nie zastanawiał, gdyby serial w drugiej części sezonu tak mocno nie skręcił w klimaty stricte SF.

Po prostu Firefly jest za bardzo realistyczne jak na wizję szalonego miksu Dzikiego Zachodu z SF. Gdyby chodziło tylko o taką zabawę konwencją, to chyba nie byłoby tych skafandrów, efektów próżni, technicznych rozmów itd. Skoro Whedon nie chcę strzelać bronią palną w próżni, to coś to musi oznaczać

Ale mogę się oczywiście mylić. Może mu nie zależy na realistycznym hard SF i gdyby miał 100 mln to dalej bawiłby się w szalone mieszanie konwencji, tylko z większym rozmachem.

Q__:
Z drugiej strony... Ten przecudny układ słoneczny to niby kto wymyślił?

Wiem wiem Przypomniałem to sobie. Aczkolwiek może i pokazuje to brak odpowiedzialności za realizm, ale ja chyba jednak uznam to za pewną próbę wizjonerstwa. Mógł to olać, dać napęd FTL i niech sobie latają po galaktyce. On jednak stworzył coś innego. I teraz pytanie, czy to dowodzi tego, że Whedon po prostu wesoło się bawi mieszając konwencje, czy może nie chciał napędu nadświetlnego uznając to za zbyt naciągane i postawił na udziwniony układ planetarny urealniając tym samym serialowe statki i eksplorację czyniąc tym samym - wg niego - mniejsze zło?
Q__
Moderator
#15 - Wysłana: 14 Sier 2015 01:36:20 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
Tak, ale na Farscape już namówić się nie dam

A, bo FSC jest w sumie b. mało SF... Chociaż... skoro SW lubisz, to i tu dałbyś chyba radę.

Mav:
Ja jestem zwolennikiem ukazania ludzi w ST mniej wyidealizowanych, w tym także mam namyśli mniej naiwne scenariusz, które im tak bardzo pomagają unikać konsekwencji po swoich decyzjach, po których w żaden sposób nie brudzą sobie rączek.

To nie rozumiem dlaczego nie lubisz DS9 (i VOY, gdzie Kaśkę w "Living Witness" wspominali jak wspominali)...

Mav:
W Treku sprawa rozeszłaby się po kościach, ale nie w Firefly, tam konsekwencje tej decyzji przyszły.

I może to byłby argument za Firefly w kanonie?

Mav:
I takiego Treka bym chciał, mniej naiwnego, mniej idealnego na siłę

Chyba taki w sumie najbardziej był... TOS (Fraa się zgodzi). Być może to kolejny istotny powód, dla którego fani tak chętnie doń sięgają? (BTW. twórcy POTemkina dość umiejętnie wydobywają ten element z Treka... Choćby w tej vignette o PD...)

TMP też w tym kierunku szedł, uwypuklając wady Kirka. (Skądinąd, jak o wadach Kirka i konsekwencjach mowa... Wiesz zapewne, bo do znudzenia powtarzam, że TNG też chciał się z tym tematem mierzyć... "Too Short a Season" miało być o Kirku właśnie, ale Shatner nie zgodził się zagrać...)

Mav:
ale na pewno nie chciałbym serialu, który skupiałby się na ukazaniu Federacji w złym świetle.

Kiedy - co sam Whedon podkreśla raz za razem - jego Sojusz nie jest wcale taki zły, tylko bohaterowie go od tej strony głównie znają...

Mav:
Tak, tylko czy on zdecydował się na tą wizję klasycznego westernu, bo taką miał wewnętrzną potrzebę, czy było to jakieś wyjście z sytuacji niskiego budżetu?

Powiem Ci szczerze... Nie wiem, tak jak i Ty...

Mam jednak wrażenie (już choćby po tym, że kręcąc Firefly czerpał tak jawnie z - postawionego na głowie - ST, z SW i z Aliena; ale i z tej przyczyny, iż jest to facet od Buffy, "Toy Story" i Avengers, oraz komiksowych X-Men; a nadto i dlatego, że współtworząc A:R - gdzie oszczędzać nie musiał - poszedł ze wszystkich scenarzystów Alienverse w najdurniejszą space operę*), że jest to facet o wyobraźni raczej komiksowej, postmodernistycznej, pokrewnej wrażliwości twórców New Weird, który mógł czerpać zabawę z łączenia elementów realistycznej SF z jawnie nierealistycznym kosmicznym westernem... To nie jest - z dorobku, ani z temperamentu - rasowy SFowiec... Raczej ktoś, kto uwielbia się bawić popkulturowymi konwencjami...

* Tak się z tego potem tłumaczył:
http://www.comicbookmovie.com/fansites/JoshWilding NewsAndReviews/news/?a=77814

Mav:
Ale mogę się oczywiście mylić. Może mu nie zależy na realistycznym hard SF i gdyby miał 100 mln to dalej bawiłby się w szalone mieszanie konwencji, tylko z większym rozmachem.

Sądzę, że jednak by tak było... Zauważ, że Firefly zaliczane jest do - pokrewnego w/w New Weird - gatunku slipstream, uważanego raczej za specyficzną fantasy niż za SF:
http://www.examiner.com/article/defending-the-spac e-western-joss-whedon-s-firefly-as-slipstream-art- part-1
http://www.examiner.com/article/defending-the-spac e-western-joss-whedon-s-firefly-as-slipstream-art- part-2
http://www.examiner.com/article/defending-the-spac e-western-joss-whedon-s-firefly-as-slipstream-art- part-3

Mav:
ja chyba jednak uznam to za pewną próbę wizjonerstwa. Mógł to olać, dać napęd FTL i niech sobie latają po galaktyce. On jednak stworzył coś innego. I teraz pytanie, czy to dowodzi tego, że Whedon po prostu wesoło się bawi mieszając konwencje, czy może nie chciał napędu nadświetlnego uznając to za zbyt naciągane i postawił na udziwniony układ planetarny urealniając tym samym serialowe statki i eksplorację czyniąc tym samym - wg niego - mniejsze zło?

Dobra... Tylko jeśli uznamy to za - intencjonalnie - mniejsze zło, to wyszło jak ze śmiganiem Księżycem przez czarne dziury w S:1999. Znaczy: załatano niedoszłego buraka buraczyskiem tak wielkim, że - każdemu kto się choć trochę w temacie orientuje - odechciewa się w ogóle traktować rzecz jak poważną SF (przy czym S:1999 potrafi widza skłonić do zmiany tej opinii potem, a Firefly niekoniecznie...).

BTW. zauważyłeś, że thrusters klasy Firefly przypominają gondole Warp?

ps. Lubisz tech porn, to dorzucę takie obrazki:
Mav
Użytkownik
#16 - Wysłana: 20 Sier 2015 17:03:57 - Edytowany przez: Mav
Q__:
To nie rozumiem dlaczego nie lubisz DS9 (i VOY, gdzie Kaśkę w "Living Witness" wspominali jak wspominali)...

Założenia to jedno, ich realizacja to zupełnie co innego

Q__:
I może to byłby argument za Firefly w kanonie?

Żadnych pseudo Obcych w Firefly!

Q__:
ps. Lubisz tech porn, to dorzucę takie obrazki:

Już przeryłem internet w poszukiwaniu różnych grafik z Firefly



Generalnie podoba mi się koncepcja serialu o załodze freelancerów. Daje to dużo możliwości, bo lecą gdzie chcą i angażują się w różne robótki. Serial może dzięki temu być bardziej na luzie, pokazywać szersze spektrum osobowości w załodze niż w przypadku idealnych służbistów z GF w ST. Firefly udowadnia to świetnie. Podoba mi się ten klimat i chciałbym coś takiego bardziej niż Treka na obecnym poziomie.

Renegades częściowo wydaje się mieć konstrukcję Firefly, no bo jest załoga poza GF, wprawdzie ma konkretne zadanie, ale nie są na służbie i nie są idealni. Problem polega jednak na tym, że w REN pełno tych bezsensownych kosmitów, którzy niczego do takiego typu serialu nie wnoszą oprócz przeciążającej dawki obleśnego kiczu. Do tego REN ma spięte pośladki, że tak się wyrażę, zero tam luzu, dowcipu, dystansu, sama pseudo powaga - wątpię, aby pełny pilot pod tym względem zaskoczył.
Q__
Moderator
#17 - Wysłana: 20 Sier 2015 18:49:09
Mav

Mav:
Generalnie podoba mi się koncepcja serialu o załodze freelancerów. Daje to dużo możliwości, bo lecą gdzie chcą i angażują się w różne robótki. Serial może dzięki temu być bardziej na luzie, pokazywać szersze spektrum osobowości w załodze niż w przypadku idealnych służbistów z GF w ST. Firefly udowadnia to świetnie. /.../

Renegades częściowo wydaje się mieć konstrukcję Firefly

Ty się przyznaj, że jednak - przynajmniej teoretycznie - rozważasz przeproszenie się z REN. Bo tak to zabrzmiało...
Mav
Użytkownik
#18 - Wysłana: 20 Sier 2015 19:34:42 - Edytowany przez: Mav
Q__:
Ty się przyznaj, że jednak - przynajmniej teoretycznie - rozważasz przeproszenie się z REN. Bo tak to zabrzmiało...

Jak zabrzmiało? Przecież krytykuje tam bezsensownych kosmitów i brak luzu Bardziej podałem REN jako przykład jak nie powinno się robić tego typu seriali. Kosmici są tam zbędni, brak humoru kardynalny tak samo jak brak wyrazistych postaci, bo wątpię aby te postacie choć minimalnie zbliżyły się poziomem do tych z Firefly. "Atropa" jest dla mnie ciekawą propozycją, aczkolwiek humoru to tam też nie było, ale być może w pełnej wersji by się miejsce znalazło.
Q__
Moderator
#19 - Wysłana: 21 Sier 2015 19:19:31
Mav

Mav:
Jak zabrzmiało?

Jak pochwała samej koncepcji ukazania renegackiej załogi wolnej od ograniczeń GF... W zasadzie zawsze następnym krokiem mogą być słowa, że REN - mimo wad, jakie wymieniasz - mają jednak jakieś zalety, choćby jako realizacja tego odświeżającego pomysłu... W końcu sam ledwo co prosiłeś mnie o jakieś piraty do oglądania...
Mav
Użytkownik
#20 - Wysłana: 21 Sier 2015 21:22:17 - Edytowany przez: Mav
Q__:
Jak pochwała samej koncepcji ukazania renegackiej załogi wolnej od ograniczeń GF... W zasadzie zawsze następnym krokiem mogą być słowa, że REN - mimo wad, jakie wymieniasz - mają jednak jakieś zalety, choćby jako realizacja tego odświeżającego pomysłu... W końcu sam ledwo co prosiłeś mnie o jakieś piraty do oglądania...

Wykonanie jest zbyt kiepskie. Ta załoga jest zbyt zdegenerowana: https://www.youtube.com/watch?v=eTHWji3BIeo To jest ekipa krzyczących na siebie dzikusów. Załoga Serenity przed takimi uciekała albo odstrzeliwała No i ta "Obcość" załogi No i ta powaga, zero luzu, poważna misja dziwaków.

Wracając do rozmowy o Firefly z większym budżetem. Myślę, że film "Serenity", gdzie Whedon miał trochę więcej pieniędzy na realizacje, a w którym klimaty stricte westernowe w ogóle nie występują, a sam film jest bardziej hard SF niż wszystkie Treki z ostatnich 20 lat razem wzięte, jasno udowadnia, że serial byłby bardziej SF'owy, gdyby miał większy budżet, a nie szedł w większy rozmach mieszania konwencji.
Q__
Moderator
#21 - Wysłana: 22 Sier 2015 00:09:16
Mav

Mav:
To jest ekipa krzyczących na siebie dzikusów. Załoga Serenity przed takimi uciekała albo odstrzeliwała

A pamiętasz jak Mal bił Simona*? I jak Jayne pojmował łańcuch dowodzenia**?

* pierwsza scena TU:
http://www.youtube.com/watch?v=iAaI3gzfReU

** http://www.youtube.com/watch?v=296GRzyN2t4

Mav:
Myślę, że film "Serenity", gdzie Whedon miał trochę więcej pieniędzy na realizacje, a w którym klimaty stricte westernowe w ogóle nie występują, a sam film jest bardziej hard SF niż wszystkie Treki z ostatnich 20 lat razem wzięte, jasno udowadnia, że serial byłby bardziej SF'owy, gdyby miał większy budżet, a nie szedł w większy rozmach mieszania konwencji.

Być może... Z drugiej jednak strony fabula bywa tam miejscami mocno komiksowa - gdy pojawiają się niewiarygodni w swojej krwiożerczości (bo jak dotknięci nią mogliby się niby zorganizować, latać po Kosmosie itp) Reavers, gdy River rusza do akcji...
Niemniej, właśnie wątki Serenity, choć może zbyt skrótowo i zbyt sensacyjnie pokazane, spowodowały, że chętnie zobaczyłbym przygody Mala i jego ekipy w kanonie ST, choć mocno by ów kanon rewolucjonizowały...
Mav
Użytkownik
#22 - Wysłana: 22 Sier 2015 01:20:24
Q__:
A pamiętasz jak Mal bił Simona*? I jak Jayne pojmował łańcuch dowodzenia**?

Jest jedna zasadnicza różnica - w Firefly nawet w tych scenach jest ten charakterystyczny dla tego serialu humor i charyzma postaci , w klipach z REN panuje ta śmiertelna powaga, taki klimat czegoś wielkiego jak w NEM i zapewne tak będzie w całym pilocie. Ta powaga plus słabi aktorzy i śmieszni kosmici kładą tą produkcję.
Q__
Moderator
#23 - Wysłana: 30 Sier 2015 19:38:52 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
Ta powaga plus słabi aktorzy i śmieszni kosmici kładą tą produkcję.

Jak dla mnie pilota REN kładzie przede wszystkim tempo. Trzeba go obejrzeć z 5 razy by zauważyć, że miejscami jest całkiem nieźle, w tradycji ST (ta infiltracja GF i ginący admirałowie, ten przemądrzały oficerek sztabowy jako nosiciel wrażej Obcej zarazy - przecież to jest b. w stylu "Conspiracy", aktorsko też), zagrane, by wychwycić różne smaczki, bo akcja tak gna, ze przy pierwszym oglądaniu ledwo się za nią nadążą i bezładną ganianinę widzi...
Q__
Moderator
#24 - Wysłana: 19 Wrz 2015 08:19:08
Wracając do tematu....

Jak by wyglądał Trek, gdyby go robił Whedon, w stylu Firefly?

"He's dead, Jim! You grab his tricorder, I'll get his wallet."

Eviva
Użytkownik
#25 - Wysłana: 19 Wrz 2015 08:21:11
Q__:
"He's dead, Jim! You grab his tricorder, I'll get his wallet."

Czyli Jim Kirk et consortes na Dzikim Kosmicznym Zachodzie
Q__
Moderator
#26 - Wysłana: 2 Cze 2016 23:19:19 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
"Atropa" jest dla mnie ciekawą propozycją

Nie przeczę... Ledwo co przypomnieli ją na Forum Lemowskim i - po raz kolejny ją sobie powtórzyłem - wciąż ogląda się smakowicie... Ale... paradoksalnie jej twórca b. zbliża się do Whedona i Firefly w czerpaniu-i-kompilowaniu...
Popatrzmy... Styl - wiadomo, czerpany z dość szlachetnego wzorca, SF lat '70 i '80 mianowicie, sam twórca przyznaje się do inspiracji "Alienem". Bohater główny ma w sobie coś z bohatera "Bladego..." (do tego twórca też się przyznaje ), poza tym z Pirxa z czasów gdy w Patrolach latał, i - przez ostentacyjną amerykańskość - z szeryfa z "Outlandu" i bohaterów Space Police andersonowego. Finalna enigma - wiadomo z "Odyseją..." się kojarzy nieco, z voyagerowym epizodem "Deadlock" mocniej (spory rozrzut ), a i z "Event Horizonem" - za przeproszeniem - ją zestawiano (jak sprawdziłem), no i "Nieśmiertelny z Wegi" Fiałkowskiego się przypomina... Gra w szachy z komputerem? Hawling tak grał w "Milczącej gwieździe" (z Omegą) i McReady w początkowej scenie "Thinga" carpenterowego, a holograficzne one, jak te co Han Solo w ładowni Falcona miał... Statki idące na czołówkę, aż wióry lecą , w NEM znów były...
Znaczy... Też lubię ten filmik bo przypomina, z której epoki trzeba czerpać... Wykonanie - dzięki temu - b. smakowite, ale...
 
USS Phoenix forum / Star Trek / Historie alternatywne Firefly, czyli Whedon Trek into Wild West

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!