USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Historie alternatywne FarScape, czyli Kemper Trek Into Strangeness
 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#1 - Wysłana: 19 Lis 2014 21:42:45 - Edytowany przez: Q__
Jak swego czasu pisałem David Kemper, weteran TNG, miał ponoć - tak w sumie wynika z jego słów - ambicje zrealizować serial znany ostatecznie jako FarScape pod logo ST, jako nowy rodzaj Treka, antytezę TNG poniekąd, zbudowaną bowiem nie na suchej warstwie intelektualnej, a na wyrazistych emocjach. Prawdopodobnie - gdyby mu się to powiodło - fabuła hipotetycznej serii pozostałaby taka jaką znamy, z czterema istotnymi wyjątkami jednak:
- Obcymi, którzy zapisali wiedzę o używaniu wormholi w umyśle Crichtona byliby tzw. "Prorocy" (sięgający odważniej w przeszłość i coraz bardziej interesujący się sprawami ludzi),
- Luxanie (rodacy D'Argo) okazaliby się kuzynami Klingonów (na zasadzie Wolkan, Romulan i Mintakan),
- okolice, po których rozbijała się Moya ze swą załogą to byłby ten niezbadany Kwadrant Beta, gdzieś za obszarem zbadanym przez Sulu, het za terenami Romulan i Klingonów (przy czym nie wiadomo... w jakiej epoce, wormhole, jak wiemy, mogą prowadzić też do innego miejsca w czasie),
- Moya byłaby przedstawicielką tego samego gatunku co Gomtuu/Tin Man.

Jak widać wiele by się w FSC nie zmieniło (ot, może by Obcy wyglądali mniej malowniczo, bo nie wiadomo czy Brian Henson włączyłby się w ten projekt, a ubrania bohaterów mniej by flirtowały z estetyką sado-maso). Pytanie jednak jak serial tak odmienny w stylistyce narracji i - najprawdopodobniej jednak - w warstwie wizualnej wpłynąłby, gdyby Berman dał mu zielone światło, na sławetny kanon, czyli na Treka jako całość?

Jak sądzicie?

ps. Zakładam kolejny taki temat, bo fascynuje mnie z jednej strony jak wielki potencjał generowania spin offów, ale i konkurencyjnych, alternatywnych wizji Treka posiadało TNG, z drugiej zaś jak odmienne, czasem skrajnie odmienne, wizje rozwoju franczyzy posiadali różni twórcy zaangażowani w powstawanie ST w jego złotych latach (lub - jak Straczynski - b. chcący się w to powstawanie włączyć)...
Dathon
Użytkownik
#2 - Wysłana: 19 Lis 2014 23:37:26 - Edytowany przez: Dathon
Q

Q__:
Pytanie jednak jak serial tak odmienny w stylistyce narracji i - najprawdopodobniej jednak - w warstwie wizualnej wpłynąłby, gdyby Berman dał mu zielone światło, na sławetny kanon, czyli na Treka jako całość?

By sie wyjaśniło kto sknocił linię czasu i przez to odpowiada za powstanie SrENTka. Fiuczer Gaj byłby typkiem z Bety jakimś pociotkiem Skorpiusa i by polował na Arczera myśląc że ten nosi we łbie ten sam sekret co Crichton (może i słusznie coś w końcu Arczer we łbie musi mieć samej pustki nie może). Fandom by przeklinał Kempera bo jak wprowadził emocje to emocjonalne Vulcany też jego wina.
Q__
Moderator
#3 - Wysłana: 20 Lis 2014 00:07:59 - Edytowany przez: Q__
Dathon

Mnie się jednak zdaje, że wtedy ENT by nie powstał (wygląda mi bowiem na to, że Berman utrącał jak leci - B5, FSC, pomysły Moore'a na VOY, AND, bo nie chciał mieć konkurencji w kształtowaniu kanonu Treka; gdyby więc ST: FSC jakimś cudem zdołał zaistnieć to by znaczyło, że Rick Be. został ograniczony w możliwościach tegoż kształtowania przez kogoś wyżej w Paramouncie, czyli raczej by zaraz potem nie mógł realizować swojego autorskiego projektu).

Inna sprawa, że potencjalny Kemper Trek, choć nie sposób odmówić mu oryginalności i fantazji, odstawał - sądząc po ostatecznym kształcie jaki przybrał - na tyle od wcześniejszego kanonu (nawet od DS9 ze skupieniem na bohaterach i rozbudowywaniem continuity, nawet od VOY z voyageryzmami), że ktokolwiek stanąłby za sterem w miejsce Bermana - Majel z Wolfe'm, Piller, Menosky (nie wiem czy miał na to szanse, ale - IMO - miał po temu niejakie predyspozycje), ściągnięty z zewnątrz Straczynski - raczej też by takiej serii do kanonu nie wpuścił. No, chyba, że byłby to Braga, po nim różnych dziwnych rzeczy można się było spodziewać.

Zresztą... nawet zakładając ten mało prawdopodobny scenariusz z Bragą i Kemperem (oraz O'Bannonem) w roli showrunners... Ew. ST: FSC stałby z racji swojej skrajnej odmienności bardzo OBOK wcześniejszego Treka (bardziej niż DS9, bardziej nawet chyba niż filmy Abramsa), być może zyskując własny wierny fandom (jak to się stało faktycznie), ale prawdopodobnie znienawidzony przez roddeberrystów za porzucenie intelektualnych tradycji Treka (może nawet mocniej niż spotkało to ENT i filmy z Abramsverse... choć, zauważalna mimo wszystko, jakość serii pewnie nieco powściągałaby krytyków).

(W wypadku gdyby zyskał własny fandom oznaczałoby to zresztą kolejną potężną fandom war, nawiasem mówiąc. W której prawdopodobnie stary fandom krzywdziłby FarScape - łatwiej się bowiem jakoś, będąc Trekerem, zachwycać konkurencyjną serią występującą pod osobnym logo niż czymś co kanon św. gwałci. Wiem z autopsji.)

W jednym jednak masz rację: FSC i ENT są dziećmi tej samej epoki, epoki tryumfów przygód Buffy Summers* trzeba dodać, przez co jest im relatywnie blisko do siebie. One - gdyby jednak jakimś cudem symultanicznie jako Treki powstały - by się w kanonie dość gładko razem pomieściły. Zapewne - tu się zgodzimy - równie znienawidzone. Może nawet przed akcją "Kill Enterprise!" dostalibyśmy akcję "Kill FarScape!"? Mniemam, że mniej skuteczną jednak.

* TU więcej o tym w kontekście FSC:
http://subspacecommunique.com/node/1262

EDIT: jeśli jednak doszłoby do wieszczonej przez Ciebie koegzystencji FSC z ENT spodziewałbym się jednego z dwojga: albo Chiana i inne panie farscape'owe (Sikozu, Jool, Grayza) nosiłyby grzeczniejsze ciuchy, albo też T'Pol paradowałaby potem w obcisłych skórach. Gdyby wygrała wersja ostatecznego FarScape, pewnie też ENTek bardziej by seksem epatował niż faktycznie to robił*.

* a'propos: J.K. Muir o FSC, ENT i nie tylko (zauważa tam, że farscape'owe wątki erotyczne to dziedzictwo... Kirka, w tym jednym kanon zostałby zachowany):
http://www.deepoutside.com/Column/newgoldenage.sht ml
Q__
Moderator
#4 - Wysłana: 28 Lis 2014 16:36:14 - Edytowany przez: Q__
W sumie widzę, że minusy przesłoniły mi plusy, a z drugiej strony FSC miało tam i swoje zalety.
Po pierwsze tytułowe into strangeness oznaczało coś czego kanoniczny Trek prawie nigdy nam nie oferował - zanurzenie w Obcość. W formie jaką to ostatecznie przyjęło poza kanonem oznaczało to głównie dziwność wizualną, stanowiącą - fakt istotny dla estetyki serialu - ozdobnik. W wydaniu bardziej kanonicznym, choć odrobinę wiernym tradycji Trekowego - choćby skrajnie pretekstowego - intelektualizowania oznaczałoby to dziwność/Obcość usystematyzowaną bardziej od strony intelektualnej, a więc pierwszy powiew głębszej Obcości w ST (tym głębszej, że doświadczanej oczami człowieka nam +/- współczesnego, jeszcze mniej przygotowanego na spotkanie z nią niż Archer*).
Nadto... znamienny jest kształt załogi. Po bardziej roddenberry'owskiej niż obsady seriali Roddenberry'ego załodze VOY i składającej się na równi z Fedkow i nie-Fedków ekipie z pokładu DS9 otrzymalibyśmy kolejny cenny krok naprzód - załogę złożoną z samych Obcych (mniejsza o to, że nie oficerów GF, a wyrzutków gdzieś z Bety), w której przedstawiciel ziemskich best and brightest robi za outsidera.

* No, dobra. Teoretycznie....

Swoją droga ciekawa jest ewolucja - czy raczej degradacja - kirkowatości po TOS, a zwłaszcza w twórczości epigonów. W TNG kirkowaty Riker jest już tylko Pierwszym (i to wiecznym Pierwszym... czyli drugim). W DS9 najbardziej kirkowaty jest bodaj wczesny Bashir - niby CMO, ale kolejne oczko niżej w strukturze dowodzenia, w dodatku Obcych razi protekcjonalnym podejściem, kolegów irytuje nieopierzeniem; jest cennym członkiem załogi, ale wielkiego autorytetu nie ma. W VOY - o tym już była mowa - kirkowaty Paris jest wyrzutkiem, troublemakerem, kryminalistą, który kompensuje sobie to czy owo w świecie holodeckowych heroicznych fantazji, by w końcu wybrać rolę męża i ojca. W FSC kirkowaty Crichton jest outsiderem uczącym się egzystencji w nowym miejscu-i-czasie, co przypłaca nawet sporymi kłopotami z psychiką. W Firefly wreszcie kirkowaty Mal przechodzi na odwrotną stronę, nie staje się głównym budowniczym kosmicznego porządku, a przeciwnie - jego głównym kontestatorem.
Nieco wcześniejsza AND daje jednak kirkowatym cień szansy - oto kirkowaty Hunt jest jednocześnie grabarzem, niszczycielem (przez takich idealistów jak on Federacja upadła, słyszymy wprost; musi też zburzyć sporo z tego co powstało na miejscu Federacji, aby zrobić miejsce na jej powrót), ale i budowniczym, który wznosi wielki Federacyjny gmach od nowa.
Q__
Moderator
#5 - Wysłana: 18 Cze 2018 22:37:37 - Edytowany przez: Q__
 
USS Phoenix forum / Star Trek / Historie alternatywne FarScape, czyli Kemper Trek Into Strangeness

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!