Obejrzałam chyba wszystko, co było sfilmowane. Pod koniec każdego serialu nie chciałam oglądać kolejnego bo uważałam że jest najlepszy, ale po paru miesiącach przerwy przechodziłam na kolejny poziom wtajemniczenia

TOS - super serial, nakręcony w tym starym, naiwnym stylu, piękne postaci, od razu wiadomo kto jest zły a kto dobry, jednakże niektóre odcinki trzeba było obejrzeć z wiadrem kawy, za bardzo teatralne.
TNG - bardzo mi się podobał, jako kobieta doceniłam również odcinki, gdzie było mało akcji a dużo interakcji między postaciami, czasami można tam było dostrzec taką małą operę mydlaną
DS9 - na początku strasznie mnie nudził ten serial, ale później pokochałam wszystkich, moja faworytka to Jadzia Dax, super postać. Ogólnie uważam DS9 za najlepszy z seriali, chociaż postać Odo była strasznie irytująca (kompletnie nie wykorzystywane były jego niezwykłe umiejętności,)
VOY - Już myślałam, że przebije DS9 ale scenarzyści robili takie błędy, że czasami to trzeba było to oglądać jak niepowiązane ze sobą odcinki, Seska która na jakimś słabo rozwiniętym statku Kazonów ciągle była gdzieś przed Voyagerem, chyba na skróty jakimiś tunelami podprzestrzennymi, co to jest???
Dodatkowo, Chakotay w jakiejś relacji z Siedem pod koniec??
Fajny był motyw przenoszenia statku co jakiś czas, a to procą, a to ta Okampa, itd. Bardzo głupio, że tak nagle dolecieli do domu.
Enterprise - na początku bardzo mi się podobał. Był spójny. Nie przesadzali ze sprzętem, który miał być gorszy niż w TOS. Jak wprowadzili motyw wojny temporalnej, to już za dużo namieszali i jak dla mnie nie trzymało sie to wszystko kupy.
Obecnie oglądam jeszcze raz TNG, wiedząc jak się to wszystko potoczy. Muszę przyznać że teraz jeszcze bardziej mi się podoba
