USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Na pewno chcecie nowego serialu "Star Trek"?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  »» 
Autor Wiadomość
pirogronian
Użytkownik
#181 - Wysłana: 18 Sty 2014 01:01:05
Mav:
Wchodzą jakieś ustawy o gender? Będą nam kazać sukienki nosić czy co?

Ponoć w Szwecji w ramach równouprawnienia zakazano mężczyznom sikać na stojąco. Ciekawe, jak to egzekwują. Na pewno z przestrzeni publicznej znikną pisuary
SensusCommunis
Użytkownik
#182 - Wysłana: 18 Sty 2014 01:08:10 - Edytowany przez: SensusCommunis
Mav

Ależ oczywiście. Inspirowana genderowymi odłamami feminizmu polityka zwana gender mainstraming (która jest groźna o tyle, że bełkotliwie pojmuje równość) jest oficjalną polityką ONZ-tu i UE. Już od dłuższego czasu. Po prostu ostatnio zaczęto z tego wyciągać praktyczne konsekwencje.,

Polityka ta jest realizowana na tyle bezczelnie, że np. afrykański kraj nie dostanie wsparcia ONZ-tu czy UE, o ile nie podpisze odpowiednich zobowiązań równouprawnieniowych.

Polityka ta zakłada m.in. wprowadzenie w proces decyzyjny ekspertów od gender.
Jeśli myślisz, że ekspertami takimi są np. neurolodzy badający ściśle aspekt płci w różnych obszarach ludzkiego życia, to się całkowicie mylisz. Takimi ekspertami zostają feministki, absolwenci gender studies (wypociny humanistyczne) itp.
Mav
Użytkownik
#183 - Wysłana: 18 Sty 2014 01:08:15 - Edytowany przez: Mav
SensusCommunis

Jest taki mądry filmik na temat gender, który podbija sieć: http://www.youtube.com/watch?v=5oGL7njQwrg

Ogólnie wychodzi na to, że to nie kultura tworzy stereotypy płci, tylko biologia tworzy kulturę. Gender czy inne wymysły z biologią nie wygrają. Kobiety jak mają wybór wolą damskie zajęcia, a mężczyźni te uważane za męskie. Zawsze jednak jest procent, który wybiera odwrotnie, co też jest naturalne. I chodzi o to, aby dawać możliwość wybóru, a nie zmuszać do konkretnych zajęć zgodnych ze stereotypem płci. Ale takie coś ma już miejsce w cywilizowanych krajach. Radykalne gender może sobie wymyślać jakieś swoje hasła o kompletnym braku różnic płci (oprócz narządów rozrodczych) i snuć wizję świata, w którym połowa pracowników budowlanych to kobiety, ale nic z tego nie będzie, chyba, że zmienią biologie człowieka.

pirogronian:
Ponoć w Szwecji w ramach równouprawnienia zakazano mężczyznom sikać na stojąco. Ciekawe, jak to egzekwują. Na pewno z przestrzeni publicznej znikną pisuary

Chcą wprowadzić. Zwykłą polityczna przepychanka, zbierane fanów gender itd.
SensusCommunis
Użytkownik
#184 - Wysłana: 18 Sty 2014 01:12:28
Mav

Ty nadal nie rozumiesz. To już zaczyna być propagowane prawnie, na poziomie międzynarodowym. Na poziomie umów międzynarodowych.
Mav
Użytkownik
#185 - Wysłana: 18 Sty 2014 01:33:46 - Edytowany przez: Mav
SensusCommunis:
Ty nadal nie rozumiesz. To już zaczyna być propagowane prawnie, na poziomie międzynarodowym. Na poziomie umów międzynarodowych.

Ale to już jest ogólnie bardziej rozległy temat i nie dotyczy tylko gender, a ogólnej eksplozji lewactwa. Kiedyś byli Naziści, rasizm polegający na kopaniu czarnuchów, opluwaniu gejów itd. Dziś świat stacza się w drugą stronę. Muzułmanie nielegalnie (bez zgody władz) w kilkutysięcznej grupie modlą się na ulicy - np. we Francji (są filmiki na YT) - ludzie do domów nie mogą wejść, ale nie można ich ruszyć, bo tolerancja... Nie podoba się komuś, że geje manifestują pod pomnikiem żołnierzy II WŚ to już od razu jest nazywany homofobem... Ale co Ci na to poradzę?

Generalnie moim zdaniem nastąpi przesilenie i wrócą nazistowskie klimaty, rasizm i uprzedzenie. Już pewne partie w tych klimatach zaczynają rosną w silę (np. anty islamska partia w Niemczech). Chyba, że świat się opamięta i nastąpi równowaga.
Q__
Moderator
#186 - Wysłana: 18 Sty 2014 04:01:38 - Edytowany przez: Q__
Zważywszy na to, gdzie toczy się dyskusja widzę, Chłopcy, że nowego serialu Star Trek to Wy nie chcecie, wolicie politykę...


A co do gender... Uporządkujmy fakty:
- istnieją płcie biologiczne? istnieją,
- poza płcią biologiczną istnieją kulturowe normy przejawiania owej płci (anglojęzyczni nazwali to gender)? istnieją,
- o ile pierwsze jest - na dziś - praktycznie niemodyfikowalne (transseksualizm to przypadek szczególny i też osadzony w biologii), o tyle to drugie modyfikowalne jest - w granicach biologii - dość dowolnie (może* i większość mężczyzn - dajmy na to - wybierze zawód raczej górnika niż przedszkolanki na tle biologicznym, ale to czy wybierze spodnie, czy spódnicę - Szkoci, jeans i flanelę czy jedwab - XVIII wiek, dawne Chiny, to już ma związek z tym jaki ma stosunek do męskości kulturowej - nabożny, obojętny, czy kontestatorski i jaki wzorzec tejże w jego czasach obowiązuje),
- w związku z powyższym kulturowe wzorce płciowe (ów gender) badać można, a nawet należy i nie ma w tym nic złego,
- można również - w sensie czysto technicznym - dążyć (niekoniecznie w sposób twardy, równie dobrze w miękki, przez kreowanie nowych mód) do redefiniowania owych kulturowych wzorców, bo są wszak plastyczne (czego dość przykładów w historii).
Do tego momentu krytycy "ideologii gender" nie mają racji i jeśli krytykują w/w plotą zwykłe androny - co do tego chyba się zgodzimy?

Nie znaczy to jednak, że nie ma odwrotnej strony medalu...
Jeśli badania nad kulturowymi przejawami płciowości prowadzone są nierzetelnie z przyczyn ideologicznych to tak, to już zasługuje na krytykę jako fałszowanie wiedzy**. Jeśli redefiniowanie kulturowych wzorców płciowych dokonywane jest w bezsensownym kierunku (np. dla samej negacji) lub metodami z gatunku strzelania we własne stopy, to to krytykować należy również.
Wreszcie zawsze istnieje spór co powinno się redefiniować, a co nie... i czy redefiniować w ogóle (tu już jest pole do dowolnego subiektywnego wartościowania faktów), a koniec końców i tak następuje ewolucja społeczna i stawia spierających się przed faktami dokonanymi.
Mówiąc zaś o faktach dokonanych warto zwrócić uwagę na to, co napisał Mav:
Mav:
chyba, że zmienią biologie człowieka

czyli na związki pomiędzy dyskutowaną sprawą, a transhumanizmem. Pewne aspekty obecnych debat okołogenderowych (i związanych z inżynierią społeczną) mogą bowiem stanowić wstęp do sporów o inżynierię zupełnie innego rodzaju (i haseł politycznych typu: “precz z głową” (że niby za ciasna), “mózg do brzucha!” (bo w nim miejsca więcej) czy “Jak można się nie przekształcać, jeżeli m o ż n a się przekształcać?”, o których lata temu pisał Lem; co - w najgorszym wypadku - prowadzić może do, wieszczonych przez Treka, Eugenic Wars).

* może, czyli tryb warunkowy, bo chciałbym dysponować w miarę ścisłymi danymi pozwalającymi mi określić gdzie kończy się programowanie genetyczne, a gdzie podświadomy i świadomy wpływ otoczenia (wychowanie, nauka przez naśladownictwo)

** choć fakt, że za badanie tych spraw wzięły się prawie wyłącznie, jeśli nie wyłącznie, osoby związane z lewicą i feminizmem (co - owszem - może owocować ideologizacją badań), mogą wskazywać - i w połączeniu z innymi faktami nawet wskazują - że znów środowiska prawicowe i konserwatywne ignorowały zagadnienie z pobudek ideologicznych... a obecnym sposobem nakreślenia linii sporu same spychają w lewo wszystkich uznających, że warto owe sprawy badać i nad nimi dyskutować...

ps. Ja akurat (jako prywatny user) dyskusje polityczne w takim wydaniu jestem skłonny tolerować - a nawet moderatorsko otworzyć dla nich ponownie wiadomy topic i tam w nich uczestniczyć - pytanie jednak czy powyższy nasz dialog nie narusza woli Forumowej Większości?
Mav
Użytkownik
#187 - Wysłana: 19 Sty 2014 01:02:35
Q__

Ogladales ten film co linkowalem wyzej? Naprawde swietny, obiektywny, merytoryczny material, po ktorym w zasadzie nic wiecej nie potrzeba na ten temat.

Q__:
czyli na związki pomiędzy dyskutowaną sprawą, a transhumanizmem

Inzynieria genetyczna to naprawde skomplikowany temat... Coraz bardziej sklaniam sie ku temu, ze narobi balaganu, z ktorego ludzkosc moze niewyjsc... Przez takie wlasnie genderyzmy, czyli zmienianie czegos na sile w imie czegos, bo niby lepsze.
Q__
Moderator
#188 - Wysłana: 19 Sty 2014 01:11:17 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
Ogladales ten film co linkowalem wyzej? Naprawde swietny, obiektywny, merytoryczny material, po ktorym w zasadzie nic wiecej nie potrzeba na ten temat

Film to zawsze film. Wolałbym oglądać konkretne wyniki badań naukowych, podparte dowodami. Czerpmy wiedzę u źródła.

Mav:
Coraz bardziej sklaniam sie ku temu, ze narobi balaganu, z ktorego ludzkosc moze niewyjsc... Przez takie wlasnie genderyzmy, czyli zmienianie czegos na sile w imie czegos, bo niby lepsze.

A ja tam - ile bym idiotyzmu wokół siebie nie widział - wierzę jakoś w zdrowy rozsądek ludzkości, czy postludzkości. I uważam, że każdy ma prawo do autoewolucji. Ty się boisz byle redefiniowania ról płciowych, ja uważam, że jak kto zechce zostać rozumną rozgwiazdą czy w 90% maszynowym cyborgiem też jego prawo.
Mav
Użytkownik
#189 - Wysłana: 19 Sty 2014 01:34:55
Q__:
Film to zawsze film. Wolałbym oglądać konkretne wyniki badań naukowych, podparte dowodami. Czerpmy wiedzę u źródła.

Ale tam sa wynki badan, ekspermenty, wypowiedzi cenionych brytyjskich naukowcow

Q__:
Ty się boisz byle redefiniowania ról płciowych, ja uważam, że jak kto zechce zostać rozumną rozgwiazdą czy w 90% maszynowym cyborgiem też jego prawo.

Nie bierzesz w tym momencie pod uwage rodzacych sie dzieci juz zmodyfikowanych przez poprzednie pokolenie. To, ze nie beda mialy plci, czy jakies inne dziwactwa, bedzie pozbawione ich swiadomego wyboru, dlatego genetyka moze tak namieszac.
Q__
Moderator
#190 - Wysłana: 19 Sty 2014 02:36:49 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
Ale tam sa wynki badan, ekspermenty, wypowiedzi cenionych brytyjskich naukowcow

Zgoda. Dobrane jednak pod tezę - do czego zresztą twórcy filmu mają pełne prawo, bo wszak uprawiają publicystykę.

Umówmy się zresztą, że gdy mowa o poważnych sprawach to dla mnie prywatna opinia choćby tysiąca Noblistów się nie liczy. Nie ma czegoś w "Nature" czy w "Science", to nie ma o czym gadać. Można se - góra! - luźne dywagacje snuć.

Mav:
To, ze nie beda mialy plci, czy jakies inne dziwactwa, bedzie pozbawione ich swiadomego wyboru,

Biorę. Tyle, ze aktualne dzieci też nie mają wpływu na to jakie się rodzą, a rodzice są jednak statystycznie nastawieni do dzieci bardziej życzliwie niż bezosobowa ewolucja.

Ponadto: zapewne w tempie podobnym do technik pozwalających na dokonywanie podobnych modyfikacji na DNA zygot zapewne rozwiną się techniki pozwalające potem na korygowanie tego, czy owego zgodnie z wolą już urodzonych.

(Aha: dziwactwo jest tu pojęciem b. względnym, skoro obaj stoimy na stanowisku, że zestaw cech konstytuujących człowieka jest tworem dość akcydentalnym i - w skali Wszechświata - egzotycznym.)
Mav
Użytkownik
#191 - Wysłana: 19 Sty 2014 12:36:08
Q__:
Umówmy się zresztą, że gdy mowa o poważnych sprawach to dla mnie prywatna opinia choćby tysiąca Noblistów się nie liczy. Nie ma czegoś w "Nature" czy w "Science", to nie ma o czym gadać. Można se - góra! - luźne dywagacje snuć.

Oglądałeś czy nie? Tam nie są tylko prywatne opinie, ale choćby te dane z Norwegi, kraju nastawionego na równość. Ich rząd kilkukrotnie robił programy w których wysyłał kobiety do męskich prac, a mężczyzn do kobiecych i co? Dwa, trzy lata i temat upadał i proporcje wracały do stereotypowych poziomów. Badania, które potwierdzają, że już kilkumiesięczne dzieci wyieraja zabawki zgodne ze stereotypem płci - dziewczynki chcą lalek, a chłopców interesują przedmioty, z którymi można coś kombinować.

Q__:
Biorę. Tyle, ze aktualne dzieci też nie mają wpływu na to jakie się rodzą, a rodzice są jednak statystycznie nastawieni do dzieci bardziej życzliwie niż bezosobowa ewolucja.

Rodzą się jak natura chciała, a jak ludzie zaczną mieszać, to mogą powstać katastrofalne w skutkach różnice między ludźmi, podziały etniczne czy nawet narodowe i zrobi się bajzel.
Q__
Moderator
#192 - Wysłana: 19 Sty 2014 13:04:55
Mav

Mav:
Badania, które potwierdzają, że już kilkumiesięczne dzieci wyieraja zabawki zgodne ze stereotypem płci - dziewczynki chcą lalek, a chłopców interesują przedmioty, z którymi można coś kombinować.

Ale serio: jeśli mamy gadać o tych badaniach to poproszę link do spełniającej formalne rygory naukowości publikacji.

Mav:
Rodzą się jak natura chciała, a jak ludzie zaczną mieszać, to mogą powstać katastrofalne w skutkach różnice między ludźmi, podziały etniczne czy nawet narodowe i zrobi się bajzel.

Nigdy nie zrozumiem ślepej wiary w Naturę, przy jednoczesnym braku wiary w Rozum, zwłaszcza u ateistów.
Picard
Użytkownik
#193 - Wysłana: 19 Sty 2014 13:08:42 - Edytowany przez: Picard
Nie czytałem całego tego wątku - po prawdzie nie czytałem nawet posta otwierającego tą dyskusje - ale moja odpowiedź, na zadane pytanie brzmi: NIE! Star Trek to coś co było i już nie wróci więcej...

Mav:
Dwa, trzy lata i temat upadał i proporcje wracały do stereotypowych poziomów. Badania, które potwierdzają, że już kilkumiesięczne dzieci wyieraja zabawki zgodne ze stereotypem płci - dziewczynki chcą lalek, a chłopców interesują przedmioty, z którymi można coś kombinować.

Taaa, kolejne, bzdurne stereotypy. Wiesz, bo mężczyźni nigdy nie kolekcjonowali lalek
http://www.starstore.com/acatalog/st-ds9-figures-2.jpg

Ani nie gustowali w wyjątkowo ,,dziewczyńskich" rzeczach:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bronies

I Q__ BTW - czy politykowanie nie zostało czasami na tym forum zakazane?
Q__
Moderator
#194 - Wysłana: 19 Sty 2014 13:29:52
Picard

Picard:
I Q__ BTW - czy politykowanie nie zostało czasami na tym forum zakazane?

Tak w sumie to sam się już w tym pogubiłem. W każdym razie nie wolno agitować politycznie i forsować swojej wizji świata.

A z próbującymi to czynić (TU - Kor w nowym wydaniu) radzę sobie szybko:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=6&topic=3129&page=30#msg275440
Picard
Użytkownik
#195 - Wysłana: 19 Sty 2014 13:36:29
Q__:
Tak w sumie to sam się już w tym pogubiłem. W każdym razie nie wolno agitować politycznie i forsować swojej wizji świata.

A z próbującymi to czynić (TU - Kor w nowym wydaniu) radzę sobie szybko:

Jak się zgubiłeś to się odnaleźć, bo odpolitycznienie forum to piękna rzecz, o którą warto walczyć. Aż chce się tu wrócić.
Q__
Moderator
#196 - Wysłana: 19 Sty 2014 13:40:11 - Edytowany przez: Q__
Picard

Picard:
odpolitycznienie forum to piękna rzecz, o którą warto walczyć. Aż chce się tu wrócić.

Sądzę, że damy radę zachować zdrową równowagę, bez całkowitej prohibicji na tematy polityczne (w końcu bez zahaczania o nie nie da się np. omawiać 90% TOS), ale i bez tolerancji dla agitatorów, którym się najwyraźniej fora pomyliły.

ps. Oczywiście cieszy mnie, datująca się od połowy grudnia, fala powrotów. I po cichu liczę na kolejne.
Mav
Użytkownik
#197 - Wysłana: 19 Sty 2014 14:01:17 - Edytowany przez: Mav
Q__:
Ale serio: jeśli mamy gadać o tych badaniach to poproszę link do spełniającej formalne rygory naukowości publikacji.

http://kopalniawiedzy.pl/dzieci-niemowleta-zabawki -wybor-preferencje-stereotyp-dziewczynki-chlopcy-l alka-samochod-mis-pilka-Brenda-Todd-Sara-Amalie-O- Toole-Thommessen,10166

O szczegolowe publikacje to musisz osobiscie sie zapytac autorow tych roznych badan, tylko nie wiem po co.

Q__:
Nigdy nie zrozumiem ślepej wiary w Naturę, przy jednoczesnym braku wiary w Rozum, zwłaszcza u ateistów.

Poprwianie natury, czyli wzmacnianie ukladu odpornosciowego, likwidacja chorob dziedziczonych, poprawa wzroku, sily itd. to jedno, a udziwnianie np. dodawaniem oskrzeli, likwidacja wydzielania kwasu mlekowego, kombinacja z mozgiem, to juz inna para kaloszy, niebezpieczna para.

Picard:
Ani nie gustowali w wyjątkowo ,,dziewczyńskich" rzeczach

Nie rozumiem dlaczego do ludzie nie dociera, ze nie chodzi o 100% procentowy wskaznik, tylko o dominujaca wiekszosc... W Norwegi, kraju rownosci plci, gdzie rzad nawet troche na sile wrzuca kobiety do meskich prac i na odwrot i tak 90% inzynierow to mezczyzni... A pielegniarki to praktycznie same kobiety. Nie wiem po co ludzie szukaja dziury w calym.
Q__
Moderator
#198 - Wysłana: 19 Sty 2014 14:11:50 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
O szczegolowe publikacje to musisz osobiscie sie zapytac autorow tych roznych badan, tylko nie wiem po co.

Nie muszę pytać, wystarczy, że dostanę konkretne dane*. A po co? Po to by wiedzieć o czym naprawdę jest mowa.

Zwł., że nawet w prasowym ujęciu tematu znajdziesz taki fragment, nie do końca pasujący do Twojej jednoznacznej tezy:

"Dzieci w tym wieku podlegają już silnym wpływom środowiskowym, lecz podobne rezultaty uzyskano w badaniach z udziałem małp. Nasuwa to skojarzenie, że być może opisywane zjawisko, przynajmniej częściowo, ma podłoże biologiczne. Na razie trudno jednak cokolwiek potwierdzić bądź wykluczyć. W latach 70. i 80. prowadzono sporo badań mających rozstrzygnąć spór "natura czy wychowanie", ale nie uzyskano rezultatów, które by na to pozwoliły. W dodatku w międzyczasie doszło do pewnego rozmycia ról: ojcowie coraz częściej zajmowali się dziećmi, a matki pracowały poza domem. Co ciekawe, zabawki dla dzieci cały czas reklamowano tradycyjnie.
Wpływu środowiska z pewnością nie można pominąć, gdyż psycholodzy zaobserwowali, że nawet w niemowlęctwie ojcowie często bardziej zachęcają chłopców do aktywnej zabawy, łaskocząc ich i lekko poszturchując. Z dziewczynkami obchodzą się zaś delikatniej, trzymając je podczas przytulania bliżej własnego ciała. Oboje rodzice więcej mówią do córek niż do synów. Gdy dzieci podrastają, chłopcy są zachęcani do czynnego poznawania otoczenia, a dziewczynki raczej do spokojnej zabawy."


* które zresztą sam mogę sobie - od biedy - wygooglać idąc do coraz ściślejszych źródeł:
http://news.bbc.co.uk/2/hi/uk_news/education/86249 99.stm
http://www.medicalnewstoday.com/releases/185670.ph p
http://abstracts.bps.org.uk/index.cfm?&ResultsType =Abstracts&ResultSet_ID=5768&FormDisplayMode=view& frmShowSelected=true&localAction=details

Mav:
Poprwianie natury, czyli wzmacnianie ukladu odpornosciowego, likwidacja chorob dziedziczonych, poprawa wzroku, sily itd. to jedno, a udziwnianie np. dodawaniem oskrzeli, likwidacja wydzielania kwasu mlekowego, kombinacja z mozgiem, to juz inna para kaloszy, niebezpieczna para.

Tylko ból w tym, że gdzie jeden widzi jeszcze poprawianie, drugi już udziwnianie. Ktoś może np. uważać, że brak zdolności do fotosyntezy, oddychania pod wodą i przetrwania w przestrzeni kosmicznej bez skafandra to rażące defekty homo sapiens.
Mav
Użytkownik
#199 - Wysłana: 19 Sty 2014 14:27:07
Q__:
Tylko ból w tym, że gdzie jeden widzi jeszcze poprawianie, drugi już udziwnianie. Ktoś może np. uważać, że brak zdolności do fotosyntezy, oddychania pod wodą i przetrwania w przestrzeni kosmicznej bez skafandra to rażące defekty homo sapiens.

I przez takie myslenie zrobi sie bajzel, bo kazdy bedzie tworzyl swoje normy... I ktos sobie zrobi armie psychopatow pozbawionych cienia empati, wypierze im mozgi jakas swoja ideologia i beda mordowac bezlistosnie ludzi, i jeszcze zjadac ich na surowo na miejscu
Picard
Użytkownik
#200 - Wysłana: 19 Sty 2014 14:33:23
Mav:
Poprwianie natury, czyli wzmacnianie ukladu odpornosciowego, likwidacja chorob dziedziczonych, poprawa wzroku, sily itd. to jedno, a udziwnianie np. dodawaniem oskrzeli, likwidacja wydzielania kwasu mlekowego, kombinacja z mozgiem, to juz inna para kaloszy, niebezpieczna para.

Jestem stanowczo przeciwny jednemu i drugiemu. Podawałem tu już kiedyś przykład grypy Hiszpanki, która zabijał właśnie ludzi z najsilniejszym układem odpornościowym czyli tych, którzy byli teoretycznie najlepiej przystosowani. Całe szczęście wówczas nie cała populacja miała dobry układ immunologiczny. Wyobraź sobie co by było gdyby 100% miało taki super-duper układ odpornościowy i gdyby to 100% zostało zakażonych pochodną Hiszpanki? Rezultaty łatwe do przewidzenia.

Mav:
Nie rozumiem dlaczego do ludzie nie dociera, ze nie chodzi o 100% procentowy wskaznik, tylko o dominujaca wiekszosc... W Norwegi, kraju rownosci plci, gdzie rzad nawet troche na sile wrzuca kobiety do meskich prac i na odwrot i tak 90% inzynierow to mezczyzni... A pielegniarki to praktycznie same kobiety. Nie wiem po co ludzie szukaja dziury w calym.

Czemu? Bo to zabawne? Zresztą jak mówię wcale nie zgadzam się z opinią, że to natura kształtuje kulturę a nie na odwrót, bo ta druga bardzo się zmieniała - tak w zależności od szerokości geograficznej jak i od epoki. Przypuszczanie np., że patryjarchat a nie matryjarchat jest naturalną formą rządu nad ludzkim społeczeństwem jest mylne, bo oba systemy z powodzeniem funkcjonowały w różnych ludzkich społecznościach, na przestrzeni dziejów. To samo tyczy się gejów - i stereotypów z nimi związanymi- , którzy często i gęsto występowali w świecie antycznym Greków i Rzymian i nie raz wcale nie pasowali do stereotypu zniewieściałego mężczyzny. A co do przytoczonego przez Ciebie przykładu, to właśnie jest dowód na naleciałości kulturowe - jak ktoś był przez X lat chowany w przeświadczeniu, że płcie naturalnie przeznaczone są do pewnych zadań, to tego z dnia na dzień się nie zmieni. Przy czym nie uważam, że powinno się to zmieniać na siłę - po prostu uważam, że każdy powinien mieć pełen wybór drogi życiowej, bo wolna wola jest podstawowym prawem człowieka.

A czy taką mentalność da się zmienić? Uważam, że tak - kilka przykładów udanej inżynierii społecznej w Treku mieliśmy czego żywym przykładem są zarówno Wolkanie - , którzy odrzucili wysoce militarystyczny tryb życia na rzecz kierującego się logiką pacyfizmu - czy ludzie, którzy ideę podboju zastąpili ideą samodoskonalenia i eksploracji. Z drugiej strony masz jednak nieciekawe rezultaty socjotechniki jak Borg czy Kardasjanie - czyli każdy kij ma jednak dwa końce i dlatego nie jestem do inżynierii społecznej tak znowu hura optymistycznie nastawiony. Wiele zależy nie tylko od kierunku jaki ona obierze, ale też i od metod jakimi się będzie posługiwać.
MarcinK
Użytkownik
#201 - Wysłana: 19 Sty 2014 14:36:20
Q__:
Tylko ból w tym, że gdzie jeden widzi jeszcze poprawianie, drugi już udziwnianie. Ktoś może np. uważać, że brak zdolności do fotosyntezy, oddychania pod wodą i przetrwania w przestrzeni kosmicznej bez skafandra to rażące defekty homo sapiens.

Jakby nie patrzeć na dłuższą metę bardziej opłacalne jest uodpornić ludzi na promieniowanie zamiast budować grube osłony.
Tak samo czy nie łatwiej jest przystosować ludzi do warunków panujących na planecie czy łatwiej jest zmienić planetę by pasowała do ludzi?
Q__
Moderator
#202 - Wysłana: 19 Sty 2014 14:41:21 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
I przez takie myslenie zrobi sie bajzel, bo kazdy bedzie tworzyl swoje normy...

Zaraz... Zdaje mi się czy ja widzę lęk przed wolnością i możliwościami płynącymi z wiedzy (trochę w stylu wspominanego ostatnio często przeze mnie Lovecrafta).

Zestaw norm jest zawsze kwestią konsensusu, nie czegokolwiek innego*, pomijając prawa fizyki, bo te są nie uzgadnialne, a - po prostu - odkrywalne, przynajmniej na naszym poziomie technicznym, bo kto wie co wyżej?

(Inna sprawa, że Lem i Roddenberry też się bali.)

* oczywiście: można sobie prywatnie wierzyć w co innego, choćby w ramach religii, ale rozmawiajmy o tym co da się udowodnić...

MarcinK

MarcinK:
Jakby nie patrzeć na dłuższą metę bardziej opłacalne jest uodpornić ludzi na promieniowanie zamiast budować grube osłony.
Tak samo czy nie łatwiej jest przystosować ludzi do warunków panujących na planecie czy łatwiej jest zmienić planetę by pasowała do ludzi?

Przypomina się zaraz powieść "Rubin przerywa milczenie" B. Peteckiego (1976), a porusza ów temat także - po prekursorsku, acz jak się da najpłycej - "Zasada wilkołaka" C. Simaka (1967).

"— Nie dziwcie się, że zareagowaliśmy tak żywo, kiedy wspomnieliście o skafandrach. One są dla nas symbolem konserwatyzmu… trzymania się kurczowo tradycyjnego środowiska. Jeśli już nie można inaczej, to przynajmniej stwórzmy namiastkę tego środowiska w milimetrowej warstwie wokół skóry, w butlach na plecach, w aparaturze korekcyjnej… I nie tylko konserwatyzmu. Także pogodzenia się z istnieniem granic nieprzekraczalnych… mówiłem przed chwilą. Pojemność butli ogranicza wasze pole działania, strzałka manometru przypomina, że jesteście intruzami… w każdym prawie świecie poza jedną jedyną Ziemią. Czy to nie brak odwagi? Czy człowiek nie powinien dążyć do tego, aby jego myśl ogarniała przestrzeń, jak teraz, powiedzmy, tę kabiną? Bo przecież chodzi o tę myśl właśnie, i tylko o nią, o dynamikę naszych struktur informatycznych, a nie ich formę czy zgoła narzędzia, jakimi są elementy naszych organizmów. Tak jak przekształcaliśmy narzędzia w miarę postępu cywilizacyjnego, tak samo musimy postąpić z naszymi płucami, sercem, z budową tkanek i czym tam jeszcze, jeśli nie chcemy u kresu drogi osiągnąć błogostanu układów bezwzględnie odosobnionych. To znaczy odciętych od dopływu informacji i kontentujących się trwaniem.
— Ciekawy pogląd… — zamruczał Luta. — Bardzo ciekawy. Ale tak mi się zdaje, jakbym gdzieś już to wszystko słyszał… czy czytał? Co mówiłeś przed chwilą, Mur? Aha, już wiem. Że bardzo trudno wymyślić coś nowego…
— Owszem, czytałeś — zareplikował Kleen. — Zapewne nie raz i w wielorakim naświetleniu. No i co z tego? Czy ktoś próbował coś więcej niż mówić lub pisać? Milczysz? Więc ci podpowiem. Nie, nie próbował. Mało tego. W dyskusjach na ten temat wypowiadało się wielu powszechnie szanowanych specjalistów. Jeszcze w czasach, kiedy nikomu się nie śniło o zasiedlaniu Alfy… my też mamy książki. Nie brakło głosów reprezentujących już wtedy nasz obecny punkt widzenia. Były przyjmowane rzeczowo i spokojnie. Nikt nie rozdzierał szat, nikt nie krzyczał, że to wyparcie się człowieczeństwa, degeneracja, zerwanie z tradycją kulturową i tak dalej. Wszystko przebiegało w salonowej atmosferze: „słowa szanownego kolegi budzą we mnie mieszane uczucia”…, „wysoko cenię autorytet mojego uczonego przedmówcy, ale”… wiecie, jak to jest. Jednak skoro tylko ktoś zaryzykował przejście od słów do czynu, kiedy przeprowadziliśmy pierwsze doświadczenia, jakieś drobne jeszcze korektury kodów genetycznych, natychmiast okrzyknęliście nas zwyrodnialcami, których trzeba tępić jak zarazę. Decydowanie o przyszłości istot ludzkich bez ich udziału! Kryteria doboru rodziców! Powiedzenie, że traktowaliście nas jak zwierzęta, byłoby zbyt łagodne, bo zwierzęta darzycie…
— Powoli… — powiedział dobitnie Luta. — Co to znaczy „my”? Czego chcecie od nas?
— A kto? — parsknął milczący dotąd Zara. — Kim byli Nowi, kiedy przybyli na Trzecią? Wychowankami starej Ziemi. Może niezupełnie wiernymi, ale im chodziło o coś zupełnie innego… W każdym razie do nas odnieśli się tak a nie inaczej, występując z pozycji reprezentantów ziemskiej cywilizacji… którą chłonęli i kształtowali prawie sto lat dłużej niż nasi. Więc mamy prawo mówić „wy”.
— Dobra, dobra — w głosie Luty nie zabrzmiała choćby nutka wzburzenia — zostawmy to. — Nigdzie nie jest powiedziane, że musimy kochać się nawzajem. Ja przynajmniej poradzę sobie bez tego. Więc co z tym czasem?
Nikt nie odpowiedział. Luta odczekał chwilę, po czym unosząc głowę powiedział:
— Skończcie, skoroście zaczęli. Domyślam się, jaki związek mają wszystkie te eksperymenty, które jakoby budzą w nas odrazę, z rozwiązaniem kwestii czasu. I do czego zmierzacie. Ale narzekacie, że źle was oceniamy, więc nie chcę popełnić kolejnego błędu. No?
Kleen poprawił się w fotelu.i odchrząknął ale ubiegł go Dary.
— Chcemy osiągnąć uniwersalizm przystosowawczy. Ale dynamiczny. Torować myśli ludzkiej drogę w nieskończoność wszechświata, wyposażając nasze organizmy w zdolność natychmiastowej adaptacji do wszystkich występujących w nim środowisk…
— Także do próżni? — wtrącił szybko Fros. Jego oczy błyszczały. Oddychał ciężko, jak po biegu na długi dystans.
— Także… a nawet przede wszystkim do próżni — odpowiedział Dary. — To znaczy tego, co potocznie nazywamy próżnią… materii międzygwiazdowej i międzygalaktycznej."


"Rubin..."

"- To ma związek z bioinżynierią - wyjaśniła Elaine. - Jest wokół tego dużo zainteresowania i emocji.
- To nie ma żadnego związku, chodzi tylko o konsekwentną taktykę. Nie ma powodów, żeby...
- Powody są jasne - dziewczyna prowadziła wywód. - Fanatycy z Biblijnego Kręgu, superkonserwatyści, konwencjonaliści, twardogłowi dogmatycy - oni wszyscy są zagorzałymi przeciwnikami projektu. - Odwróciła się do Blake'a. - Nie uwierzy pan, ale mój ojciec mieszka w kamiennym domu sprzed trzech wieków i przechwala się, że nie używa przyrządów...
- Kucharz - wtrącił senator. - Zapomniałaś o kucharzu.
- I przechwala się, że nie ma w domu żadnych automatycznych udogodnień. - Zignorowała uwagę. - Ten sam człowiek pod innymi względami zrównał się z arcypostępowcami, z tą bandą szaleńców o dzikim spojrzeniu, sięgających stulecia w przyszłość.
- To nie jest odległa przyszłość - senator mówił niewyraźnie, w podnieceniu. - Tego wymaga zdrowy rozsądek. Przekształcenie jednej planety na podobieństwo Ziemi będzie kosztowało tryliony dolarów. W znacznie krótszym czasie i za rozsądne pieniądze można stworzyć ludzkość przystosowaną do życia na innych planetach. Zamiast dostosowywać planety do ludzi, możemy dostosować ludzi do zmiennych warunków...
- I w tym właśnie jest problem. Wszyscy oponenci wysuwają to jako kontrargument. Zmienić człowieka, to działa na wyobraźnię. Ale kiedy to się uda, ta istota na innych planetach nie będzie już człowiekiem.
- Może będzie miała inny wygląd, ale nadal pozostanie człowiekiem.
- Rozumie pan - Elaine zwróciła się do Blake'a - że nie jestem przeciwko ojcu, ale czasami szalenie trudno wytłumaczyć mu cokolwiek."


"Zasada..."
Mav
Użytkownik
#203 - Wysłana: 19 Sty 2014 15:17:35
Q__:
Zaraz... Zdaje mi się czy ja widzę lęk przed wolnością i możliwościami płynącymi z wiedzy

Nie, to lęk przed ludzką głupotą i nieodpowiedzialnością, która niedługo otrzyma potężne narzędzie, niczym boski klucz do dowolnej modyfikacji człowieka. Nie jestem przekonany czy ludzkość jest na to gotowa.
Q__
Moderator
#204 - Wysłana: 19 Sty 2014 15:35:27
Mav

Mav:
która niedługo otrzyma potężne narzędzie, niczym boski klucz do dowolnej modyfikacji człowieka.

Niedługo, jak niedługo, póki co opanowujemy genetyczne abecadło, kudy nam do pisania genetycznych poematów?

Mav:
Nie jestem przekonany czy ludzkość jest na to gotowa.

Z drugiej strony drogą biotechnologii dałoby się uzyskać bardziej racjonalną ludzkość...
MarcinK
Użytkownik
#205 - Wysłana: 19 Sty 2014 15:40:46 - Edytowany przez: MarcinK
Q__:
- To nie jest odległa przyszłość - senator mówił niewyraźnie, w podnieceniu. - Tego wymaga zdrowy rozsądek. Przekształcenie jednej planety na podobieństwo Ziemi będzie kosztowało tryliony dolarów. W znacznie krótszym czasie i za rozsądne pieniądze można stworzyć ludzkość przystosowaną do życia na innych planetach. Zamiast dostosowywać planety do ludzi, możemy dostosować ludzi do zmiennych warunków...

No właśnie i oto mi się rozchodzi.
Ba nawet jeśli będziemy siedzieć w szczelnych bazach to nie unikniemy zmian. Marsjańscy koloniści po kilku pokoleniach nie będą mogli ustać w Ziemskim ciążeniu, staną się innym gatunkiem.
Możliwe że życie w zamkniętych statkach/bazach doprowadzi po pewnym czasie do zaniku melaniny i powstania rasy albinosów.

Q__:
Z drugiej strony drogą biotechnologii dałoby się uzyskać bardziej racjonalną ludzkość...

Ale czy to nadal był by nasz gatunek?
Q__
Moderator
#206 - Wysłana: 19 Sty 2014 16:53:29 - Edytowany przez: Q__
MarcinK

MarcinK:
Ba nawet jeśli będziemy siedzieć w szczelnych bazach to nie unikniemy zmian. Marsjańscy koloniści po kilku pokoleniach nie będą mogli ustać w Ziemskim ciążeniu, staną się innym gatunkiem.
Możliwe że życie w zamkniętych statkach/bazach doprowadzi po pewnym czasie do zaniku melaniny i powstania rasy albinosów

Otóż to. Straszy się bardzo tym grzebaniem w genach, a wszak człowiek od dawna to już robi, acz dookolną drogą, zwie się to - hodowla.

MarcinK:
Ale czy to nadal był by nasz gatunek?

A czy to ważne, tak naprawdę? Z pewnością byliby to nasi spadkobiercy, dziedzice ziemskiej myśli.


EDIT:
W jakimś sensie porusza ów temat "Gorąca Linia z Wężownika" J. Varley'a (1977), acz tam nie ma mowy o biomodyfikacjach człowieka, a o swoistej formie symbiozy z organizmem Obcego pochodzenia (da się jednak wyobrazić podobne efekty "na wyjściu" jako produkt inżynierii genetycznej):

"Parameter płynęła nad złotą pustynią, której nie zamykał żaden horyzont. Zwróciła się w stronę Słońca, małego, ale bardzo jasnego dysku tuż nad powierzchnią Saturna. Sama planeta była mroczną dziurą w przestrzeni, obrysowaną ostrym półksiężycem blasku, w którym Słońce tkwiło osadzone jak drogocenny kamień.
Parameter nie widziała tego wszystkiego. Odbierała Słońce jako nacisk wiatru, a Saturna jako zimną studnię, wciągającą ją w głąb.
Wschód Słońca był wyborny. Czuła jeszcze jego aromat w cienkim jak opłatek fragmencie swojego ciała, otwierającego się na jego przyjęcie. Była słonecznikiem.
W słonecznikowym trybie czas upływał leniwie, roślinnie. Parameter poprosiła Solstice, swojego symba, żeby odłączyła ośrodki wzrokowe w jej mózgu, dzięki czemu mogła zakosztować prostej przyjemności bycia rośliną. Szeroko rozłożyła ręce ku światłu, /.../. To był dobry czas.
Widziana z zewnątrz, Parameter stanowiła centrum stumetrowego, przezroczystego parasola o lekko parabolicznym kształcie. Była niby pająk czyhający w środku zamarzniętej bańki mydlanej, pożyłkowanej jak dno oka. W żyłkach krążyły płyny, niektóre mlecznobiałe, inne ciemnoczerwone, jeszcze inne brunatnopurpurowe. Tuż obok jej pępka wyrastała cienka łodyżka zakończona zgrubieniem wielkości pięści. Znajdowało się ono w ognisku paraboli i otrzymywało niewielki procent światła słonecznego odbijanego przez słonecznik. Było to gorące, parne centrum, wokół którego obracało się ciało Parameter. W zgrubieniu i kapilarach słonecznika bez przerwy zachodziły reakcje chemiczne.
Aktywność jej mózgu została zredukowana niemal do zera, letarg przerywały od czasu do czasu jedynie reakcje Solstice, która nigdy nie zasypiała całkowicie.
/.../
Parameter przeciągnęła się, wprawiając przejrzysty parasol w powolne falowanie. Zacisnęła w pięści wszystkie cztery ręce - nie miała stóp; przed połączeniem kazała je chirurgicznie zastąpić ogromnymi dłońmi - potem rozprostowała dwadzieścia palców. Jedna z rąk przyciągnęła jej uwagę. Była blada, ale zaróżowiła się, kiedy Parameter zaczęła się jej przyglądać. Miała karnację albinosa; skóra pod paznokciami była bursztynowa, szybko przechodziła w pomarańczowy. Solstice pakowała się, przepompowując płyny, przygotowywała się do ruchu.
Nic, z tego, co widziała Parameter, nie było rzeczywiste. Jej oczy pokrywało półprzeźroczyste ciało Solstice; od siedmiu lat na jej siatkówkę nie padł nawet promień światła. Gdyby spojrzała w słońce własnymi oczyma, jak wydawało się, że robi, komórki z pewnością zostałyby uszkodzone. Obraz, który odbierała, powstał z przetworzenia impulsów wysyłanych przez komórki czuciowe Solstice do różnych części jej mózgu. Jej samej wydawało się, jakby unosiła się zupełnie naga w przestrzeni, czując bezpośrednie światło Słońca na swojej skórze. Złudzenie było całkowite."


Jeszcze człowiek z tej Parameter czy już nie?
MarcinK
Użytkownik
#207 - Wysłana: 19 Sty 2014 17:23:28
Q__:
Otóż to. Straszy się bardzo tym grzebaniem w genach, a wszak człowiek od dawna to już robi, acz dookolną drogą, zwie się to - hodowla.

Wynika to z tego że hodowla jest dużo bardziej naturalną metodą i mniej bezpośrednią.
Bierzemy osobniki o odpowiednich cechach i je krzyżujemy, manipulacje genetyczne podobnie z tą różnicą że robi się to dokładniej (wszczepiamy konkretne geny zamiast mieszać je bądź co bądź przypadkowo). Bezpośrednie manipulowanie genami pozwala potencjalnie szybciej osiągnąć dane cechy u gatunku.
Jednak niestety dla przeciętnego Kowalskiego genetyka to armie klonów, mutanty i złe GMO (co z tego że dzięki temu ryż jest odporny na suszę? i tak jest zły).
Q__
Moderator
#208 - Wysłana: 19 Sty 2014 17:38:20 - Edytowany przez: Q__
MarcinK

MarcinK:
Wynika to z tego że hodowla jest dużo bardziej naturalną metodą

MarcinK:
Jednak niestety dla przeciętnego Kowalskiego genetyka to armie klonów, mutanty i złe GMO

Wygląda na to, że przeciętny Kowalski wszystko łyknie, jeśli sobie powie, że to naturalne. A przecie - tak naprawdę - wszystko co zachodzi jest równie naturalne, bo jest produktem tego samego Wszechświata...

EDIT:
MarcinK:
Marsjańscy koloniści

Jeszcze a'propos:
http://phys.org/news/2014-01-lichen-mars.html
Mav
Użytkownik
#209 - Wysłana: 20 Sty 2014 13:03:28
Q__:
Z drugiej strony drogą biotechnologii dałoby się uzyskać bardziej racjonalną ludzkość...

Mnie np. takie coś trochę niepokoi:
http://www.youtube.com/watch?v=ld_9CnH9m9I
Q__
Moderator
#210 - Wysłana: 20 Sty 2014 13:06:55
Mav

Mav:
Mnie np. takie coś trochę niepokoi

Bo to spełnienie odwiecznych marzeń o telepatii Borgiem Ci pachnie?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Na pewno chcecie nowego serialu "Star Trek"?

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!