Nie ma to jak płodozmian

zatem po odcinku TNG powtórzyłem sobie ENT
"E2" (a raczej "E^2"), który omówię tu, bo dobrze prezentuje zarówno wady, jak i zalety swojej serii. Wadą jest niewątpliwie to, że odcinek ów prezentuje schemat fabularny skrajnie odmienny od TNGowskiego (za to dający się już wywieść z późnych sezonów DS9, co - nawiasem mówiąc - dowodzi bogactwa i różnorodności Treka) tj. jest to raczej pewna opowieść z fikcyjnego świata, niż sfabularyzowane roztrząsanie pewnego Problemu (pod tym względem pozostaje owa odsłona ENT w tyle za ledwo co przeze mnie oglądaną cząstką AND). Zaletą jest niewątpliwie sprawna narracja i fakt, że prezentuje się ów odcinek dość nowocześnie (w dół ciągną go paradoksalnie Trekowy kicz Obcych charakteryzacji i ubranek - prosiłoby się o kolejny skok jakościowy w stylu tego pomiędzy TOS, a TMP), w sumie dałoby się go i dziś
sprzedać jako Treka dostosowanego do współczesnych konwencji.
Fabuła jest dość prosta (i osadzona w środku wojny z Xindi) - sędziwa Wolkanka (w której rozpoznamy potem postarzałą T'Pol) i jej syn - Lorian (tolkienowska aluzja zamierzona) rozmawiają o tym, że nie zdołali powstrzymać sondy Xindi i pozostaje im prosić o pomoc Archera.
Tenże tymczasem (co ciekawe: w tym odcinku nie jest nawet irytujący, choć charyzmy nadal ni śladu) szykuje do podróży na planetę będącą siedzibą Rady Xindi, wormholem wskazanym przez Degrę (trzej przedstawiciele tejże Rady - w tym w/w Degra - już, zresztą, na niego czekają, zastanawiając się na ile można zaufać jego "rewelacjom"). Droga nie będzie bezpieczna - sam wormhole nie jest zbyt stabilny, a wlot do niego znajduje się na terenach pewnych agresywnych Obcych.
I oto jonathanowej gromadce naprzeciw wylatuje bratni NX z poszyciem w opłakanym stanie, ale zarazem pełen modyfikacji i unowocześnień. Nie jest to jednak Columbia, a sam Enterprise... z przyszłości.
Lorian wyjaśnia sytuację. On i jego załoga są potomkami załogi Entka (DS9 "Children of Time" widzowi się przypomina), która wyleciała z wiadomego wormhole'a w odległej o ponad 100 lat przeszłości (stało się tak, ponieważ napęd statku zdestabilizował strukturę korytarza, który przemierzał) i nie chcąc zakłócić historii przekształciła swoją jednostkę w statek pokoleniowy, zasadniczo ukrywający swoją obecność, ale nawiązujący Kontakty z nowymi Obcymi i pozyskujący nowe technologie (ta selektywność przestrzegania - nieustanowionej jeszcze, a już intuicyjnie przeczuwanej, PD

). (Statek odpowiadający zresztą za to, że Xindi zastanawiali się iloma jednostkami dysponuje jeszcze Ziemia.) Załoganci poznają swoje alternatywno-przyszłe losy. Archer zanim zmarł ze starości został ojcem, dziadkiem i pradziadkiem, jego potomkini z przedstawicielką nieznanego mu jeszcze gatunku robi na przyszłościowym NX-01 za XO. T'Pol i Trip zostali małżeństwem i doczekali się syna - Loriana właśnie (zaskakuje to wspomnianą Wolkankę, która odpychała od siebie Tuckera, usiłującego pomóc jej - z pozycji przyjaciela, nie kandydata do związku, jak twierdził - uporać się z emocjami jakie zrodziły się w niej w efekcie narkomanii i... seksu z nim). Również Travis poślubił pewną podoficer MACO (Mayweather postanawia wobec tego umówić się z obecną wersją ew. przyszłej żony), a i Hoshi doczekała się męża i potomstwa. Tylko Reed jest smutny, prawie zrozpaczony - pozostał kawalerem i zmarł bezpotomnie (w efekcie Malcolm wyciąga wnioski zaczyna próbować poderwać pewną atrakcyjną współzałogantkę). Starsza T'Pol ujawnia się zresztą swojej młodszej wersji i radzi jej otworzyć się na Tripa niekoniecznie jako na przyszłego męża, ale ewidentnie na kogoś, kto jej pomoże... (Doradza jej też - zupełnie nie po wolkańsku - podążać za głosem serca.)
Są jednak poważniejsze sprawy - trzeba szykować się do podróży wormholem i ratowania Ziemi. Lorian ma plan podrasowania napędu Warp archerowego statku, by dało się pokonać drogę do siedziby władz Xindi w sposób konwencjonalny. Choć obie T'Pol wyliczają, że plan ów się nie powiedzie, pierwszy w historii pół-Ziemianin-pół-Wolkanin postanawia przeprowadzić go na własną rękę. W tym celu kradnie z "pierwotnej" wersji Entka iniektory plazmy, których jego wersja NX już nie posiada. Co robi mimo sprzeciwów swojego "ojca", z którym zdążył się zaprzyjaźnić ("jego" wersja Tuckera zginęła osierocając go, teraz miał szansę spędzić ze swoim rodzicielem czas... w jakimś sensie), ba... ogłuszając Tripa fazerem.
Archer jednak okazuje się tym razem nie w ciemię bity... Podejmuje walkę i pościg, zabiera Transporterem kluczowe elementy napędu lorianowego statku i proponuje rozmowy. Potomek Tuckera i T'Pol waha się, jednak pod naciskiem swojej Pierwszej (Archer nie chce walczyć z Archerem

) nie tylko godzi się na nie, ale poddaje Jonathanowi (któremu opowiada o swoim poczuciu winy - wychowywany był wiekami do stawienia czoła sondzie Xindi, a jednak okazał się za słaby, zawiódł w walce z nią, nie mając odwagi rzucić statku do samobójczego ataku - i determinacji).
W efekcie obaj kapitanowie "tej samej" jednostki podejmują zgodną już współpracę. Statek Archera (do którego napędu starsza T'Pol wprowadziła poprawki mające pozwolić uniknąć destabilizacji korytarza) poleci wormholem, jednostka Loriana będzie osłaniać go.
Dzieje się jednak inaczej - gdy statki gospodarzy terenu uszkadzają napęd jednostki Jonathana Lorian przeholowuje ją przez wormhole (nadając jej pęd dostateczny do opuszczenia tegoż), a sam wraca stawić czoła Obcym. Nie wiemy czy bohatersko - acz występując z pozycji agresora - ginie w konwencjonalnej walce z nimi, czy ruchem tym sam wymazał się z historii, czy może gdzieś, kiedyś się odnajdzie (w co chce wierzyć Archer). W każdym razie jego statek z korytarza się nie wynurza.
Jedyny pozostały NX-01 podejmuje wobec tego naprawy i rusza na umówione spotkanie. Ku zaskoczeniu Degry przybył kilka dni przed czasem.
Trudno ten epizod porównać z pozostałymi niedawno oglądanymi - jako się rzekło - struktura zupełnie inna, ale i tu dam 3/4, bo, poza wspomnianym już ubrankiem Loriana

, nie ma się w sumie do czego przyczepić (nie było
"efektu Wow!", ani Wielkich Zagadnień do rozważania, ale i narzekać nie ma na co) - i tak jak Archer chętnie bym zobaczył powrót tegoż bohatera, który - dorastając z dala od kultur planet przodków - potrafił wypracować sobie własną ścieżkę pomiędzy emocjami, a logiką. Ścieżkę, o której w sumie tylko słyszeliśmy, a ciekawe byłoby ją poznać.
Jak ktoś toleruje mniej klasyczną, ale wciąż solidną, odmianę ST - polecam

.
Inni o odcinku:
http://www.jammersreviews.com/st-ent/s3/e2.phphttp://www.kethinov.com/startrekepisodes.php?serie s=5&season=3&epnumber=21http://www.trektoday.com/reviews/enterprise/e2.sht ml