Wyobraźmy sobie, że spełnił się koszmar raczej niż marzenie większości z nas, że plotki (w które, póki co, sam nie wierzę, a przytaczam je tylko dla poprawienia ruchu na forum i ożywienia atmosfery

) okazały się prawdą, że Paramount fundnął nam universum na wzór marvelowskiego, w składzie:
- Transformers:

- G.I.Joe:

- Trek (w wydaniu z Abramsverse):

- i TMNT:

I teraz proponuję zabawę w marzenia i koszmary.
Koszmary czyli podejmujemy próbę przekucia w słowa tego jak bardzo beznadziejne, szmirowate, złe i -
last but not least - szkodliwe dla Treka może to być. Jaki ekranowy kicz rodem z najgłupszych komiksów i blockbusterów może z tego powstać.
Marzenia, czyli... zostajemy zausznikami Abramsa, Bay'a, Spielberga, czy kto tam będzie u steru i mamy decydujący wpływ na kształt całości, staramy się więc by owo
shared universe zajaśniało bardziej niż MCU, a przy tym by Trek, nawet weń włączony, pozostał Trekiem. Ba, staramy się zrobić z
tego czegoś arcydzieło kina fantastycznego. By było łatwiej uznajmy, że umowy pozwalają nam sięgać po dowolne wątki i postacie z bogatej historii wszystkich czterech połączonych marek we wszystkich jej inkarnacjach.
Obowiązują nas jednak dwa założenia: punktem wyjścia są aktualne cykle filmowe Paramountu i nie mamy prawa żadnego z nich z universum usunąć, nie wolno nam też z reBootować więcej niż jednego z nich (i to tylko jeśli b. solidnie ów reBoot uzasadnimy).
Proponuję podejść do tematu na maksymalnym luzie (i z dużą dozą humoru).
So, let's play! 