Matko Boska Swieta!
Po przeczytaniu paru powyzszych postow, w glowie zrodzil mi sie nastepujacy pomysl: to moze zrobmy tu tez jakis dzial "Dla Nieco Bardziej Wyluzowanych", hmm? Na zadnym innym forum, na ktore mam oko (a jest ich pare i prawie wszystkie sa duzo wieksze niz to) nigdy nie bylem swiadkiem podobnie zgrzedzialej wymiany zdan:
-Patrzcie i uczcie się, synkowie, jak powinno się cytować
-Panuj nad soba
-(...) [tu wielolinijkowy wywod na temat tego, czy mozna kogos wyzywac od synkow, czy nie]
Boze, czy juz nadchodza te czasy, w ktorych tesknil bede za okresem gdy wiekszosci internautow zdecydowanie blizej bylo do 20, niz do 40 lat?
Mi sie wydaje, ze niektorzy tutaj poszli w nieco zlym kierunku. Ok, ja rozumiem - kultura itd. Ale wiekszosc z nas mimo wszystko jeszcze NIE jest zgredami. Doczepianie sie do kogos o jakies drobne rzeczy, ktore sie moga komus lekko nie spodobac (a gdzie jest powiedziane, ze wszystko musi sie idealnie podobac? ze sie chce wszystkim narzucic swoje zdanie? to nonsens), czy wyrzucanie komus uzycia obelg typu "synku" (w tak lekkim zdaniu i z emotikona na koncu) - to dobry styl dla politykow, nie dla dobrze bawiacych sie mlodych osob. Takie jest przynajmniej moje zdanie i jest ono na tyle obiektywne, na ile obiektywny jest fakt, ze na przytlaczajacej wiekszosci fajnych forow (choc wszedzie znajda sie jakies utarczki itd) panuje duzo wiekszy luz niz cos takiego.
Mi sie wydaje, ze to moze byc dzialanie prowadzace do nikad. Nie podoba ci sie cos, nie podoba ci sie styl jakiejs osoby - piszesz o tym jakbys byl ambasadorem USA rozmawiajacym z przedstawicielem ZSRR, uzywasz slow delikatnych, ktore tylko ukrywaja twoje prawdziwe uczucia. Zachowujesz pozory kultury, a tak naprawde w jedwab tych slow przyodziewasz wyrazne i ostre odczucia. Twoj *przeciwnik* sie ich dopatruje w kazdej twojej wypowiedzi, a nastepnie sam formuuje rownie schludnie wygladajacy stek kontrwrzutow. Mimo wszystko jakos nie widac, zebyscie byli dla siebie mili, a czujecie do siebie moze i wieksza niechec niz gdybyscie czasem jeden drugiego wysmiali, obrocili cos w zart czy po prostu dali upust emocjom.
(czy kieruje ta wypowiedz wlasnie do ciebie? nie bede o tym pisal, bo i nie mi obiektywnie osadzac kto w ktora strone przesadza - na to musisz sobie sam odpowiedziec)
Moze wtedy atmosfera bardziej by sie wyluzowala. Naprawde jest wiele forow gdzie kompletnie nieznajomi ludzie traktuja sie jak kumple, zartuja jeden z drugiego i sam z siebie i nie obrazaja sie, jak ktos komus napisze "giń." (ciekawe czy tu byloby to odebrane przez niektorych jako grozba?

). Okazjonalne przeklenstwo, jedno w poscie? Czemu nie? Czy to swiadczy o zlym wychowaniu, zrobic takie rzeczy
w gronie kumpli? Dla mnie nie. Byc moze ktos nie uwaza forumowiczow ze startrek.pl za kumpli jakiegokolwiek rodzaju, ale czyz nie chcielibyscie ich (nas) za kogos takiego uwazac?
Tym bardziej ze praktycznie wszyscy co sie tu udzielaja pisza w wiekszosci wypadkow madrze, ciekawie i maja ogromna wiedze na temat, ktory nas wszystkich interesuje. Mimo wszystko (?) reprezentuja tez calkiem wysoki poziom kultury (wg internetowych standardow

) i watpie zeby kiedys ci ludzie zrobili tu gnój typu pol topicu zawalone niecenzuralnymi wrzutami i przeklenstwami.
Jest pewne forum internetowe (polaczone z serwisem) z tysiacami zarejestrowanych uzytkownikow. Jest moderowane, czy raczej adminowane (adminow jest doslownie kilkudziesieciu), ale luzu jest pozostawione dosyc sporo. Tylko jakies bezczelnie wulgarne czy razaco niezgodne z regulaminem (i malo zabawne) posty sa usuwane, a nawet i to dzieje sie w dosc zabawny sposob - ich tresc zmieniana jest na "*N U K E D*"

. W powaznych watkach wiekszosc ludzi pisze na temat, ale zdarzaja sie tam off-topiki i teksty typu:
-dobra, racja, pisze glupoty, spierdalam spac
-ok, spierdalaj
Jesli nie jest tego zbyt wiele (i jakos rzadko zdarzaja sie problemy ze stwierdzeniem, co to znaczy "zbyt wiele") to atmosfera jest przyjemna i wyluzowana. Napiszesz cos glupiego, dostaniesz przez leb paroma emotikonkami, ktos sobie z twojej wiedzy zazartuje i sie skonczy - nikt ci tego nie bedzie wypominal.
Mi sie wydaje ze taki off-topik jak ten, ktory zaraz przytocze (to NIE sa dokladne cytaty, pisze z pamieci) nie jest niczym szkodliwym, o ile to naprawde epizodyczny watek poboczny:
[ktos]: bo bubu to sie w ogole nie zna
[Bubu]: nie bubu, tylko Bubu, dyslektyku bez szkoly!
[ktos]: bubu, bubu, bubu!
[Bubu]: czytanie ze zrozumieniem to nie jest twoja najmocniejsza strona, co nie, profesorze?
[ktos]: bubu, bubu! moge tak bez konca

bubu-bubu!
[Bubu]: o nie, blagam, nie rob tego, niszczysz mnie!
[ktos]: bubu-bubu-bubu-bubu!
giń.
[Bubu]: [argh]zaplaacisszz...mm...m...mmi...zza...to...
[ktos]:
[Bubu]: ;*
Ja sam oczywiscie nie mam tu nic do gadania i nikomu zdania nie narzuce (zreszta sprzeciwiam sie czemus takiemu w dosc liberalnym miejscu jakim jest internet). Zastanowcie sie jednak, jeden z drugim, czy *WY* sami tak naprawde chcecie totalnie zgredzialej (uhm, jakby to nazwac inaczej... niespontanicznej, eleganckiej,... ?) i zgodnej z ogromnym i skomplikowanym regulaminem dyskusji? Moze tak jest, moze to ja jestem odszczepiencem - i wlasciwie to wole juz powazna i rzeczowa dyskusje, od niepowaznej i nierzeczowej. Ale moze da sie nie utracic merytorycznosci dyskusji i wprowadzic tu troche luzu, atmosfery bardziej "kumpli majacych wspolne zainteresowania" niz "kolegow po fachu"?
Ja rozumiem, ze niektorzy wola styl Picarda, inni Kirka. Tak sobie jednak pomyslalem, ze kazdy z nas moglby sie zastanowic, co on sam tak naprawde woli. Przez chwile nie patrzec na innych i sie zastanowic, jak by sie chcial odzywac do innych i jak by chcial, zeby sie do niego odzywano? Moze sie okaze, ze kazdy probuje tutaj sie na sile dopasowac do wzorcow niezgodnych z jego wlasna natura?
Tak naprawde moge mowic tylko za siebie. Wiec mowie - do mnie mozecie powiedziec "patrz i ucz sie, synku

" - najwyzej od tej pory bede rozmowce nazywal dziadkiem

. Jednoczesnie lubie prowadzic techniczne, powazne i rzeczowe dyskusje na jakis temat, wiec sam jestem dowodem na to, ze takie cos jest mozliwe.
Jesli inni wola byc tu jednak troche powazniejsi, to *postaram sie* do tego dostosowac i miec to na uwadze, jesli jednak kogos bym kiedys urazil, nazywajac go synkiem tak jak zrobil to januszek, to sorry - nie mialo to byc obrazliwe (a chyba to jest najwazniejsze, czy ktos kogo naprawde
chce obrazic i czy go naprawde nie lubi?). Uwazam tutejszych trekerow za kumpli (i nie mam zamiaru zawsze dopisywac, ze chodzi o szczegolny rodzaj kumpli - internetowych, bo to chyba oczywiste). Jakbym mial problem ze Starfleet Command 3 - wiem gdzie sie zglosic. Jakbym poszukiwal jakiegos odcinka, co Defiant walczy z Excelsiorem, czy zastanawial sie nad sposobem dzialania holodeka - tez wiem gdzie sie zglosic. Zadajac takie pytania moge sie tu spodziewac calkowicie bezinteresownej (a tym samym zyczliwej) i zaskakujaco kompetentnej odpowiedzi. Moge sie spodziewac, ze ktos bedzie chcial porozmawiac ze mna na temat, na ktory raczej nie porozmawiam z pierwsza lepsza napotkana laską w jakims pubie

. Moge sie nawet spodziewac, ze rozmowca bedzie czerpal z rozmowy taka przyjemnosc jak ja i nawet bedzie wiedzial na ten temat wiecej niz ja.
I czy to nie zakrawa na kumpelska rozmowe? Taka przy piwku?
/Sh1eldeR